PostHeaderIcon Duchowość uwodzenia

MODLITWA A UWODZENIE

 


Dzisiaj poruszę wcale nie kontrowersyjny dla mnie temat, ale zdaje sobie sprawę, że dla wielu ludzi będzie to kontrowersyjne. Od razu nadmieniam – zupełnie niepotrzebnie!!!


Jest wiele okoliczności, które skłoniły mnie do napisania tego artykułu. Można by je wymieniać i wymieniać. Żyjemy w kraju bardzo katolickim. W naszym kraju żyje także bardzo dużo uduchowionych ludzi. Uduchowiony człowiek to nie to samo, co człowiek religijny. Religijnych ludzi w Polsce jest cała masa. Niestety religijność nie musi iść w parze z uduchowieniem. Czemu? Bo gdzie się nie obejrzysz istnieją organizacje zbudowane na typowo zwierzęcym modelu funkcjonowania. Jest hierarchia, są odznaki, są stopnie, jest zależność służbowa. W Polsce jak chce się zniszczyć człowieka to najlepiej uderzyć ostrą bombą – oskarżyć go o pedofilię albo umieścić w niby jego domu wibratory, kajdanki, zdjęcia wypiętych psów a najlepiej owiec. Takie informacje są tak szokujące dla społeczeństwa, że ludzie tracą zdolność do rzetelnej oceny sytuacji. Wszystko dzieje się momentalnie. Bum, pstryknięcie palcami i człowiek jest zerem.


Nie o tym jednak chcę pisać. To, o czym napisałem przed chwilą skłoniło mnie do pewnych dalszych rozważań. I tak w toku myślenia zacząłem się zastanawiać nad tym jak działa ludzki umysł, jak wiele umysłów jest zniewolonych etc. etc…


Chciałem Ci także powiedzieć, że uwodzenie jest powiązane z duchowością. Nie religijnością a duchowością. Wiem, że wielu ludziom nie koniecznie się to spodoba, ale jest jak jest. Pamiętam jak kiedyś napisał do mnie jakiś chłopak z prośbą o poradę. Opisał całą swoją historię życia i zarzucił masą pytań. Nie napisał, że chce skorzystać z konsultacji. Nic z tych rzeczy. Po prostu chciał abym z fascynacją i oddaniem poświęcał mu czas i udzielał porad. Wtedy byłem na takim etapie, że starałem się pomagać, komu się da. I to była bardzo istotna lekcja. Jeśli komuś coś dajesz nie oczekując nic w zamian to dostaniesz za to karę. Takie postępowanie tworzy złą karmę. Zrozumiałem to dopiero po pewnym czasie. Zacząłem się uczyć powstrzymywać mój entuzjazm związany z dzieleniem się wiedzą, doświadczeniami, które mogą wpłynąć na zmianę życia innych ludzi. Wtedy temu chłopakowi starałem się pomóc za free. Poświęcałem swój czas. Wnikliwie analizowałem jego wiadomości. Stworzył mi się w głowie pewien obraz młodzieńca, któremu poradziłem, aby zaczął ćwiczyć medytację. Nie zdążyłem rozwinąć tematu a on napisał, że to nie dla niego, że totalnie nie trafiłem. To dało mi bardzo dużo do myślenia. Zrozumiałem, że nie będę współpracował z mężczyznami, którzy przychodzą do mnie po poradę na ich dziwnych warunkach. Skoro chce porady to ja radzę a on tego nie ocenia przez swoje zubożałe filtry percepcyjne, które sprawiają, że jest w tym miejscu swojego życia, w jakim jest. Mówi się, że ludzie nigdy nie podejmują złych decyzji. Zawsze podejmujemy najlepsze z możliwych decyzji. Tak jest!!! Ale w odniesieniu do zasobów, jakie w danej chwili mamy. Więc jeśli nie idzie facetowi z kobietami to on podejmuje najlepsze z możliwych w jego systemie wartości i przekonań decyzje. Tak, więc grzeczniutki chłopak stara się być jeszcze bardziej miły i uczynny nie widząc, że zachowuje się w tym wszystkim jak szczur. Nie dociera do niego, że wcale nie jest on etyczny i nieskazitelny jak rosa na płatku błyszczącej w świetle róży. Nie on jest nieszczery, ale nie z kobietami. Jest nieszczery w stosunku do samego siebie a kobiety, które poznaje odrzucają go z miłości. Dobra, ale to inna para kaloszy… rozpisuje się.


Bądź świadom, że kobiety rozpoznają facetów, którzy są życiowymi ślizgaczami na odległość. Jak ślizgacz natrafi na podobną do niego kobietę to będą razem budować życie na określonym schemacie. Są mężczyźni, którzy trafiają do „środowiska uwodzenia” a są ślizgaczami. Pytania, jakie mi zadają wychodzą z takiego gruntu, że nie da się na nie odpowiedzieć. A jak piszę do nich po mojemu to nie pani maju po polskimu. I to mnie bardzo cieszy. Naprawdę z wiadomych dla mnie względów.


Ok… do sedna tematu. Podczas moich rozważań zacząłem się także zastanawiać nad sednem modlitwy. Czym jest i czemu służy. Księża Ci raczej tego nie powiedzą. Powiem Ci dokładnie, czym jest modlitwa. Obiorę to jednak wszystko z całej tej religijnej skorupki.


Modlitwa to rytuał. To pewien sposób kreacji rzeczywistości. Modlitwa jest jak wehikuł, który ma dostarczyć coś z jednego miejsca do drugiego. To oczywiście bardzo uproszczona metafora. Pomyśl o modlitwie jak o szklance a to, czego dotyczy modlitwa jak o płynie. Wlewasz płyn do szklanki i nadajesz mu kształt, nadajesz mu pewną postać. Chcę Ci przez to wszystko powiedzieć, że modląc się koncentrujesz swoją wolę. Zwróć uwagę, że ludzie modlą się w pewnej intencji. Wielu ludzi modli się, bo mają pokutę do wykonania. Nagrzeszyli i teraz modlą się, aby Bóg odpuścił im grzechy. To jest patologiczny schemat. Czemu? Bo taka pokuta uczy „grzesznika” tego, że może oddać odpowiedzialność za to, co robi i zostanie przez „medium”, czyli księdza za to rozgrzeszony. To jest kiepskie, bo człowiek zamiast uczyć się na błędach pójdzie i dalej będzie robił kiepskie rzeczy. Wie, że pójdzie do kościoła wyspowiada się a grzechy zostaną mu odpuszczone. Bóg go będzie kochał i trafi on do nieba.


Wróćmy do modlitwy. Modlitwa jest odmawiana w konkretnej intencji. Jak już wspomniałem jest to rytuał gdzie koncentrujesz swoje pragnienie. Bardzo ważnym elementem tego rytuału jest zakończenie. Czyli koniec modlitwy i zaufanie do „Boga” że ustosunkuje się do prośby. Im większa wiata w wyższą moc tym bardziej przestaniesz się zastanawiać nad istotą swojej modlitwy i dzięki temu pozbędziesz się przywiązania do rezultatu. Buuummm masz moc „magiczną” – skoncentrowałeś wolę i jeszcze jesteś nieprzywiązany emocjonalnie do pożądanego rezultatu.


Jeśli jesteś religijny i masz jakieś modlitwy, które są dla Ciebie unikalne to możesz wykorzystać modlitwę w nauce uwodzenia. Możesz pomodlić się w intencji związanej z uwodzeniem.


Jak już napisałem coś takiego do wspomnę jedno – wiedz, o co prosisz i nie staraj się zrzucić odpowiedzialności na innych, bo i tak Ci się to nie uda. Możesz mieć poczucie, że Ci się udało, ale to nie prawda.


Na zakończenie napiszę coś dość śmiałego w tym kraju. Napiszę to, dlatego że uważam, iż kościół katolicy dojrzewa do duchowości i ma dawno za sobą lata inkwizycji. Osoba uduchowiona nie potrzebuje księdza i instytucji kościoła. Osoba uduchowiona także jednak nie będzie pluła na świątynie, w których ludzie koncentrują swoje intencje.


Ja w swoim życiu kieruje się jednym dla mnie fundamentalnym przekonaniem:


„Ludzie mają prawo wierzyć w cokolwiek chcą pod warunkiem, że nie staje się to zagrożeniem dla życia bądź zdrowia innych ludzi.”


Jeśli jesteś (nie ważne, jakiego wyznania) człowiekiem rządnym krwi ludzi o innych wyznaniach to Twoje praktyki religijne nie mają nic wspólnego z uduchowieniem. Możesz być religijny, ale nie uduchowiony.


To tyle na dzisiaj

Pozdrawiam

Adventurer

 

 

11 Responses to “Duchowość uwodzenia”

  • Kamil pisze:

    Zaproponuję jedną ideę. Otóż, Życie (w sensie: Natura, Wszechświat). Dąży do równowagi.

    I tak: kiedy w relacji “mistrz i uczeń” mistrz/nauczyciel prowadzi ucznia za rączkę (na zasadzie jak rodzic prowadzi malucha – tzn. chodzi z nim za rękę żeby ten nie upadł. Malec rzeczywiście przejdzie daną drogę, ale sam, nie upadając nie nauczy się chodzić!); wtedy mamy do czynienia z “wysysaniem” energii z ucznia – tworzy się nierównowaga. Uczeń się nie uczy, uczeń staje się wyznawcą, “followerem”, a nie studentem.

    Z kolei po stronie ucznia ważne jest żeby równoważył, to co otrzymuje od nauczyciela. Może poprzez pomoc w jakimś projekcie, może poprzez przekazanie pieniędzy, możliwości są różne. W pewnym sensie pieniądze reprezentują energię, to nie tylko liczby w wirtualnej przestrzeni i papierki. Można tę energię przekazywać dalej, a można zachłannie kumulować. Ludzie muszą rozumieć, że trzeba też dawać, inaczej tworzy się nierównowaga i nigdy nie będą mogli w pełni czerpać z tego, co im daje los, co dają inni, co daje “mistrz”, jeśli sami nie otworzą i nie będą DAWAĆ. Jeśli będzie chciał tylko brać i korzystać, to “załamuje” falę – heh jak to brzmi.

    Co do Kościoła. Moim zdaniem, w praktyce jest to tworzenie hierarchii i zwykły biznes. Władza i pieniądze zdzierane z “owieczek”. Niemniej nie twierdze, że to wszystko to ściema. Myślę, że z Biblii i różnych nauk od co niektórych Kościelnych osobistości można też coś wynieść o ile właściwie się je interpretuje.

    To mój pierwszy komentarz tutaj. Miło mi. Siema wszystkim.

  • Adventurer pisze:

    Siemano :-)

  • Adventurer pisze:

    Dodam coś do tego co napisałeś bo rzuciłeś bardzo fajne światło. Dobry trener to osoba, która nie uzależnia od siebie. Możesz chcieć być w jego towarzystwie, może chcesz być kumplem ale do cholery nie potrzebujesz go!!! Dobry trener wypuszcza ludzi, którzy idą przez świat na własnych warunkach, odpowiedzialnie i odnoszą rezultaty jakich pragną. Jeśli czujesz, że MUSISZ wrócić do trenera aby poczuć się lepiej to nie jest to dobry znak.

    Jak zweryfikować jakość zmian po szkoleniu? Po tym jakie powstają między Tobą relacje z otoczeniem i rodziną. Jeśli Twoje relacje się zaczynają pogarszać, jeśli stajesz się jakimś dziwacznym wyznawcą jakiegoś trenera to jest to zły znak.

    Jeśli chodzi o naukę podrywu to jest to bardziej złożone. Musisz przygotować się na to, że najpierw możesz być skazany na samotność i brak zrozumienia. Inni po prostu nie zrozumieją, że chcesz być dobry z kobietami. Powiedzą – masz z tym problem? hahahhaha. Tak bardzo łakniesz uwagi kobiet? hahahahaha. Dlatego musisz się na to przygotować i wiedzieć, że początkowo ludzie będą patrzeć podejrzliwie, powątpiewać w Ciebie a nawet kpić. Musisz być gotów przez to przejść bez odpychania bliskich od siebie. Nauka uwodzenia ma być trampoliną do fajnego życia a nie do uwielbienia trenera czy zachwycania się DZIWACZNYM środowiskiem uwodzenia.

    Pozdro

  • Bartek pisze:

    Hej Konrad

    Jak to ma się do zwykłej pomocy starszej Pani na ulicy ? Przecież wtedy nie ma nic w zamian.

  • Adventurer pisze:

    Hahahaha to w takim razie jak piszą do mnie moi klienci i ja im odpowiadam i nawiązuje z nimi jakąś relację to nie mam nic w zamian. A może czekam jak lis aby ich oskubać z kasy? Może pomagam aby coś wycyganić :-) Nie potwierdzam ani nie zaprzeczam każdy musi wyrobić sobie własną opinię :-) .

    Ostatnio podszedł do mnie bezdomny. Miałem poczucie, że skrywa w sobie coś niezbyt fajnego. Jakoś mu nie ufałem patrząc w jego oczy. Uznałem jednak, że z nim pogadam. Jak wiadomo jego rozmowa sprowadziła się do prośby. Miał stłuczoną nogę. Poprosił mnie o leki. Kupiłem mu je w aptece, która stała obok mnie. Nie kosztowało mnie to dużo. On mi zaczął opowiadać różne rzeczy o sobie i życiu. W podtekście przekazał całą masę ciekawych informacji na swój temat. Z interakcji z nim wyniosłem wiele ciekawych informacji które poszerzyły moją świadomość.

    Babcia, której pomożesz będzie Ci wdzięczna. To co dajesz wraca. Może w sytuacji gdy Ty będziesz potrzebował pomocny to ktoś wystawi rękę w Twoją stronę a może nie. A może dostaniesz siarczystego kopa w jaja.

    Trzeba umieć zarówno dawać bezinteresownie jak i dawać oczekując za to wzajemności.

    Pozdro

  • Tomek pisze:

    Jednym słowem, trener daję wędkę i uczy łowić, zamiast dawać upieczonego szczupaka ;)

    Dodam coś do kwestii pokuty. Nie każda pokuta to patologiczny schemat. Podstawą pokuty jest żal za grzechy i postanowienie poprawy! Jeżeli takie coś wychodzi ze szczerego miejsca, to prowadzi do autentycznego rozwoju, do uczenia się na błędach.

    Co do modlitwy i medytacji. Ostatnio słyszałem wyniki jakiś badań, że u osób religijnych (szczerze religijnych) i u osób uduchowionych, zachodzą podobne zmiany w mózgu. Są spokojniejsi, bardziej pozytywni etc. Szczegółów nie pamiętam, ogólnie chodziło o to, że medytacja i głęboka modlitwa są bardzo do siebie podobne.
    Pzdr joł

  • Adventurer pisze:

    jak zwał tak zwał – gnoza, jednopunktowa świadomość, medytacja, bycie tu i teraz, trans magiczny. W różnych kulturach i systemach religijnych różnie to nazywają. Można by się zagłębić w pewne dziedziny ale myślę, że to nie miejsce i czas na to. Chociaż niewątpliwie to ciekawa tematyka.

    Co do pokuty oczywiście masz rację.

    A co do dawania ryby. Czasem można i dać szczupaka ale zazwyczaj lepiej dać wędkę albo sieć i nauczyć odpowiedzialności. Można też dać całą technologię ale na to potrzeba więcej czasu.

    Pozdro

  • omlett pisze:

    Przydał by się nowy wpis ;)

  • Adventurer pisze:

    Dobrze prawisz… Ale… Nowych wpisów już nie będzie… Blog znika…

  • Lukasz pisze:

    tzn że będzie nowy, czy przerywasz , dalej będziesz tworzyć ssa ?

  • Adventurer pisze:

    Narazie to tajemnica :-)

Leave a Reply

Konrad (Adventurer)
O mnie: Witam Cię na blogu Warsaw Lair na którym będę dzielił się z Tobą wiedzą na temat relacji damsko - męskich. Jeśli masz problemy z kobietami to dobrze trafiłeś! Dowiesz się tutaj rzeczy które popchnąć Cię ku niewyobrażalnej zmianie i niewyobrażalnym sukcesom.

Od 2006 prowadzimy szkolenia dla mężczyzn rozwiązując ich problemy w relacjach damsko - męskich. Jako jedyni w Polsce uczyliśmy się od Trenerów opisywanych w książce "Gra" Neila Straussa.

Pamiętaj że umieszczając komentarze na blogu Warsaw Lair zgadzasz się na ich publikacje.

Życzę miłej Lektury.