PostHeaderIcon Nauka uwodzenia 2

JAK UCZYĆ SIĘ UWODZENIA (CZĘŚĆ 2)

ROZWAGA I PATRZENIE NA ŻYCIE DŁUGOFALOWO

 

W poprzednim wpisie przedyskutowaliśmy rolę nie wiązania swojego „Ja” z rezultatami, jakie się uzyskuje. Pisałem także o tym, że to Twoje własne działania mają Cię pobudzać i stymulować. Nie masz poszukiwać stymulacji na, zewnątrz aby wprowadzić się w dobry nastrój. Masz raczej rozbudzać swoją kreatywność i być gotowym do eksperymentowania. Masz być ciekaw, co się stanie, gdy zrobisz coś, co wpadnie Ci do głowy. Nie ma tutaj miejsca na wymówki, bo jesteś szczerze zainteresowany tym, co się wydarzy. Kierując się taką postawą to Twoje pomysły, Twoje czyny będą Cię pobudzać i napędzać do działania a nie rezultaty, jakie będziesz uzyskiwał.


Oczywiście celem komunikacji jest uzyskać rezultat a nie tylko się komunikować. Ważne jest oczywiście skupienie się na procesie, nie wiązanie swojego „ja” z rezultatami, posiadanie silnej intencji. Te wszystkie koncepcje nie mogą być jednak mentalną masturbacją. Te koncepcje mają pomóc Ci w drodze do sukcesu, mają popchnąć Cię do osiągania rezultatów, jakie pragniesz uzyskiwać.


Gdy nie uzyskujesz rezultatów, jakie pragniesz to nie powinieneś sięgać do koncepcji, o jakich piszę po to, aby wymyśli wymówki, które będą usprawiedliwieniem. Nie masz wkręcać sobie DŁUGOTERMINOWO rzeczy w stylu: „Ohhh podszedłem do dziewczyny i przynajmniej umiliłem jej dzień.”. Krótkoterminowo możesz wkręcać sobie taki halun, bo będzie on przyczyniał się do Twojego dobrego samopoczucia i popchnie Cię do działania. Wkręcanie sobie takich halunów związane jest jeszcze z wiązaniem swojego „ja” z rezultatami, jakie się uzyskuje. Facet tak robi, bowiem na jakimś poziomie konfrontuje się z rezultatami i wiąże z nimi swoje ja. Być może taki facet myśli o sobie jak o uwodzicielu. Osobiście uważam, że nauka uwodzenia jest środkiem do celu, ale nie celem samym w sobie. Ale mniejsza z tym. Wracamy do tematu. Facet wkręca sobie wcześniej wspomniany halun po to, aby uniknąć negatywnego myślenia o sobie. Innymi słowy facet wymyśla dobrą wymówkę, która chroni go przed konfrontowaniem tego jak myśli o sobie z tym, że nie dostał tego, co chciał.


Generalnie w tym jak większość mężczyzn myśli o sobie nie ma miejsca na bycie nieudolnym z kobietami, byciem facetem, który jest odrzucany. Z tego właśnie powodu wielu mężczyzn nawet nie podejdzie do obcej kobiety – boją się oni, że ich ego zostanie roztrzaskane. Dlatego właśnie znacznie lepiej jest wymyślić sobie wiarygodną wymówkę, która popchnie Cię do działania. Wczesna społeczność uwodzenia znalazła półśrodek, czyli przekonanie: „Zobacz. Nawet, jeśli kobieta Cię odrzuci, gdy do niej podejdziesz to prawda jest taka, że umiliłeś jej dzień, bo będzie się ona czuła pożądana.”. Takie przekonanie odciąga uwagę faceta od rezultatów i skupia na procesie. Takie podejście jest pomocne na początku przygody z uwodzeniem, gdy przełamujesz swoje bariery, gdy wychodzisz ze swojej strefy komfortu i pudełka. Nie chcesz jednak tutaj utknąć – chcesz dalej się rozwijać. Zarówno w sferze gry wewnętrznej jak i zewnętrznej.


Ok. Przejdźmy teraz do meritum tego wpisu…


Uwodzenie generalnie powinno być dodatkiem do życia, powinno być jak nowe hobby.


Generalnie długofalowo wyznaję taką zasadę:


Najpierw porządek w życiu a potem kobiety


W społeczeństwie jest jednak inny wzorzec – najpierw się wyszalej a potem zapuść kotwicę i buduj swoje życie.


Nie najpierw ułóż sobie życie, zadbaj o to, co istotne a potem szalej. Oczywiście możesz robić jedno i drugie jednocześnie. Musisz jednak podejść do tego rozważnie i mieć jakiś plan działania. To naprawdę dobra strategia. Jeśli stwierdzisz, że najpierw będziesz szalał a dopiero potem budował sobie życie to może się okazać, że spieprzyłeś sobie życie uwodzeniem.


Możesz także robić te dwie rzeczy na raz – np. weekend wychodzisz do klubu i zapominasz o wszystkich obowiązkach. Szalejesz jak głupi a całe Twoje dobre samopoczucie opiera się chociażby na tym, że świecą gwiazdy. Wymiatasz! Czemu? Bo jest fajna pogoda. Jesteś zajebisty! Czemu? Bo wstałeś dzisiaj prawą nogą itp. Gdy pojawia się poniedziałek to wracasz do trybu budowania swojego życia, zarabiania pieniędzy, oszczędzania, inwestowania itp. Można te dwie rzeczy pogodzić musisz tylko podejść do tego skrupulatnie. Gdy jesteś w imprezowym stanie to ma on to do siebie że działa jak narkotyk. Twój mózg nie chce wychodzić z tego stanu dlatego odciągnie Cię od wszystkiego co jest konstruktywne w perspektywie długofalowej. Będziesz gotów robić (nie robienie też się do tego zalicza) tylko te rzeczy które trzymają Cię w dobrym nastroju. To jest ogromna pułapka. Bo może i przeżyjesz miesiące a nawet lata w świetnym stanie ducha, będziesz miał wiele kobiet ale Twoje życie będzie jedną wielką klapą.


Podejdź do uczenia się procesu uwodzenia kompleksowo. Pamiętaj że uwodzenie jest bardzo przyjemnym dodatkiem do życia a nie jego centrum.


Pozdrawiam

Adventurer

WL


P.s. W przyszłości może więcej napiszę o tym jak szybko wchodzić w pozytywny stan i pogłębiać swoją pewność siebie. Jest to temat fenomenalny, fascynujący i bardzo ale to cholernie bardzo owocny. Coś mnie jeszcze jednak powstrzymuje przed dawaniem od tak wiedzy która w krótkim czasie przyczyni się do tego że odniesiesz POTĘŻNE rezultaty.

12 Responses to “Nauka uwodzenia 2”

  • Daniel pisze:

    AD. PS.: No właśnie… wchodzenie w “ten stan”. Na to chyba nie masz recepty, to jak miesnie ktore trzeba cwiczyc caly czas…

    Swoja atrakcyjnosc zewnetrzna i seksualna doprowadzilem na wysoki poziom, zaczalem od poczatku tego roku podchodzic, na poczatku bylo ciezko i mimo tego ze mam wyglad i duzo kobiet mnie pozera wzrokiem moment przelamania musial nastapic… i tak wszedlem w stan i podchodzilem jakis czas…

    pozniej z tego “rozkrecenia” przyszla znow “codziennosc”… i to wszystko opadlo, nie szukam wymowek, ale czuje ze zaczynam znow prawie od poczatku. Na weekend planuje zrobic maraton w podejesciach i na nowo zbudowac “stan”.

    Jak odpalic w sobie tą mega chęć “działania”, czy “wychodzenia z pudełka”. Mimo dosc mocnych przekonan, czasem wacham sie chwilke i co…? Dziewczyna gdzieś mi znika, brak tej dynamiki w działaniu…

  • Adventurer pisze:

    Dokładnie tak jest. Jak się facet waha to dziewczyna znika z horyzontu.

    Czy nie mamy recepty na wchodzenie w “stan”? Oczywiście, że mamy. Jest jednak wiele elementów wchodzących w tego skład. Jedne elementy będą jednym potrzebne a innym mniej a nawet wcale. Kwestia rozbicia wielu aspektów na czynniki pierwsze i podejście do tematu kompleksowo. Jak już się to wszystko wie i rozumie to zostaje tylko podjęcie ustalonych działań. Jest wiele rzeczy o których można by pisać. Kwestia jest jeszcze taka, że różni ludzie mają różną wiedzę i różne doświadczenia. Z tego powodu jedni uczą się szybciej a inni wolniej. U tych co nie mają odpowiedniego zaplecza nowe, przełomowe informacje nie mają się w czym zakorzenić, nie mają odnośnika. Ujmując to prościej – Prawiczkowi będzie trudniej ogarnąć spontaniczne i pełne burzliwej namiętności przygody niż facetowi, który ma już doświadczenia z kobietami i potrafi przejrzeć przez pewne maski kobiet. Inny przykład – facetowi, który został wychowany tylko przez ojca może być trudniej zrozumieć rolę nawiązywania nić porozumienia i więź z kobietami niż facetowi, który został wychowany przez matkę. Nie wspominając już oczywiście o samym nawiązywaniu tej więzi i bliskości. To co piszę można także odnieść do facetów którzy uprawiali w swoim życiu tylko seks z prostytutkami. Tacy faceci mogą nie rozumieć czym jest bliskość i więź prowadząca do intymności. Po prostu brak im referencyjnych doświadczeń a w ich świecie seks jest wartością za którą muszą płacić. Oczywiście upraszczam tutaj po to aby wyjaśnić o co mi chodzi.

    W tym co piszesz też widzę pewny wzorzec i pewne aspekty Twojej gry, które z jednej strony Ci “ułatwiają” sprawę a z drugiej mogą wadzić.

    Pozdro

    P.s. Porównanie do ćwiczenia mięśni w tym kontekście jest dla mnie nie trafne. Bardziej bym to porównał do jazdy na rowerze. Jak raz się nauczysz to potem wsiadasz i jedziesz. Innymi słowy – musisz zrozumieć proces i podejmować odpowiednie działania, które pomogą Ci wejść w stan. Nie chodzi tutaj bynajmniej o to aby się zmuszać czy przebijać głową mur.

  • Daniel pisze:

    Dzięki.

    Właśnie chce zrobić analizę siebie kompleksowo jeśli chodzi o nabywanie stanu no i jak poznawać kobiety naturalnie, bez rozgrywania tego batalionu myśli w głowie. Mam na myśli dynamike DZIAŁANIA.

    Dajmy na to kobieta nie spuszcza ze mnie wzroku, mijamy się i mam koniec gry jeśli się nie zawrócę. Dziś miałem okazję podejść do fajnej dziewczyny ale zatrzymałem się… i koniec. Jak poradziłem sobie z tym wcześniej? Jakaś iskra doprowadziła do tego że podjąłem działanie.

    Zdecydowanie najgorzej idzie mi właśnie ten początek – samo poznanie, zawsze później już wiem co robić, na jakie tematy rozmawiać żeby to szło w strone jaka mnie interesuje itd. No i tak troche tutaj “utknąłem” albo za dużo analizuje i chce ten stan wywoływać i trochę się procesem zaczynam męczyć zamiast cieszyć… szczególnie gdy wracam do domu sam…

    PS.:Jaki wzorzec widzisz? ;-)

    Pozdro!

  • Tomek pisze:

    Daniel,
    z tego co piszesz wydaje mi się, że tylnymi drzwiami weszło ego faceta dobrze wyglądającego i seksualnego. W skrócie i na wyrost można powiedzieć, ze podchodzisz do kobiety i myślisz ” Oto ja , zajebiście wyglądający, seksualny facet, bierz mnie, ja nic nie muszę robić”. Dostawałeś dobre reakcje i było “rozkręcenie” ,ale w pewnej chwil się tym zachłysnąłeś. To czego chce Twoje ego nigdy Cię nie zmotywuje lub uszczęśliwi długofalowo.
    Zaznaczam jeszcze raz, że to tylko moje domysły, poparte własnymi doświadczeniami. Kiedyś miałem często takie tendencje-budowania ego Pana Super Cool, teraz też czasem wpadam w tę pułapkę, ale znacznie rzadziej i potrafię sobie z tym poradzić.
    Pozdrawiam

  • Adventurer pisze:

    Dam Ci wskazówkę. Zadaj sobie pytania:

    Co czyni mnie pewnym siebie?
    Od czego zależy moja pewność siebie i bycie w stanie?
    Jakie kryteria muszą zostać spełnione abym czuł się pewny siebie?

  • rrrr pisze:

    Konrad skrobnij coś o wchodzeniu w pozytywny stan w nowym produkcie.

  • Adventurer pisze:

    Już to zrobiłem. Tak jak w przypadku poprzedniego produktu robię także kurs domowy. W kursie dam dodatkowe ćwiczenia, które będą miały popychać w kierunku odpowiedniego stanu ducha.

    Generalnie w uwodzeniu liczy się 5 umiejętności:

    1) Kontrola nad swoją intencją, emocjami, postawą, uwagą i świadomością
    2) Umiejętność wytrącania kobiety z jej autopilota i wciągania ją w bieżącą chwilę
    3) Zdolność do objęcia silnego prowadzenia, ustawiania i kontrolowania ram oraz pobudzania emocji i pragnień kobiety.
    4) Umiejętność wyceniania tego w jakim stanie znajduje się kobieta
    5) Umiejętność dostrojenia się do reakcji kobiety w taki sposób aby kierować interakcję w pożądanym kierunku.

    O tym wszystkim będę pisał w kolejnej części SSA dotyczącej rozpoczynania rozmowy (z obcymi kobietami)i jej kontynuowania. Zajmę się więc także lękiem przed podejściem po to aby to nie strach trzymał nas za jaja tylko abyśmy my złapali strach za jaja.

  • rrrr pisze:

    No i git ;)

  • rrrr pisze:

    Bycie w chwili to skladowa bycia w stanie?

  • Adventurer pisze:

    Tak. Będąc skupiony na bieżącej chwili masz dostęp do wszystkich zasobów, jesteś bardziej kreatywny, bardziej kalibrujesz.

  • Green pisze:

    Znana jest już data premiery SSA?

  • Adventurer pisze:

    Ustaliliśmy z Marcinem datę premiery na czerwiec.

Leave a Reply

Konrad (Adventurer)
O mnie: Witam Cię na blogu Warsaw Lair na którym będę dzielił się z Tobą wiedzą na temat relacji damsko - męskich. Jeśli masz problemy z kobietami to dobrze trafiłeś! Dowiesz się tutaj rzeczy które popchnąć Cię ku niewyobrażalnej zmianie i niewyobrażalnym sukcesom.

Od 2006 prowadzimy szkolenia dla mężczyzn rozwiązując ich problemy w relacjach damsko - męskich. Jako jedyni w Polsce uczyliśmy się od Trenerów opisywanych w książce "Gra" Neila Straussa.

Pamiętaj że umieszczając komentarze na blogu Warsaw Lair zgadzasz się na ich publikacje.

Życzę miłej Lektury.