PostHeaderIcon Nauka uwodzenia

JAK UCZYĆ SIĘ UWODZENIA (CZĘŚĆ 1)

NIE WIĄZANIE SWOJEGO “JA” Z REZULTATAMI JAKIE SIĘ UZYSKUJE

Pozwól, że zadam Ci proste pytania…

 

Czy jeśli miałbyś problemy finansowe lub nie osiągałbyś takich zarobków, jakie pragniesz to łatwo byłoby Ci się przyznać przed sobą, że jesteś nieudolny bądź biedny i potrzebujesz poszerzyć swoją wiedzę z zakresu inteligencji finansowej?

 

Drugie pytanie:

 

Czy jeśli miałbyś problemy z kobietami lub nie osiągałbyś takich rezultatów, jakie pragniesz to łatwo byłoby Ci spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie: „Jestem kiepski z kobietami i potrzebuję pomocy w tej sferze rozwoju osobistego”

 

Wielu facetów nie ma problemu z odpowiedzią twierdząco na pierwsze pytanie. Co tam to tylko pieniądze.


Co z drugim pytaniem? Z tym pytaniem wielokrotnie mają problem chociażby długowieczne (30, 40) męskie dziewice. Jednak nie tylko. Dla wielu facetów przyznanie się przed sobą do problemów finansowych nie jest niczym wielkim, ale… przyznanie się przed sobą, że jest się cienkim z kobietami… a w życiu. Lepiej myśleć coś w stylu:

 

„Kobiety, które spotykam są po prostu niewłaściwe”

 

„Mam wysokie wymagania”

 

Jeśli odpowiedziałeś na drugie pytanie twierdząco to mogę Cię spokojnie zaprosić na nasze warsztaty uwodzenia.


Jeśli chcesz zacząć uczyć się uwodzenia to musisz wysłać swoje ego do piwnicy.

 

Nie możesz wiązać rezultatów, jakie będziesz uzyskiwał ze swoim „Ja”. Jeśli będziesz przywiązywał się do rezultatów, jakie uzyskujesz to doświadczysz huśtawki emocjonalnej a Twoja samoocena będzie poruszać się po krzywej. Gdy będą dobre rezultaty to będziesz płynął… będziesz czuł się jak młody Bóg. Jednak, gdy nie będziesz odnosił rezultatów to poczujesz się jak kawałek gówna.

 

Jakie jest, więc rozwiązanie?

 

Spójrzmy na słowa Buddy:

 

„Bądź sam sobie latarnią i nie poszukuj światła poza sobą”

 

Dokładnie tak!!! Masz żyć na własnej imprezie, to Twoje działania mają Cię pobudzać i stymulować a nie rezultaty, jakie uzyskujesz.

 

Ostatnio na szkoleniu, jakie zorganizowaliśmy, jako grupa WL postanowiłem podchodzić do kobiet z najbardziej frajerskimi i żenującymi tekstami, jakie wpadną mi do głowy.


Tak, więc podchodziłem i mówiłem:

 

Ja: Czy mogę Ci postawić drinka?

Ja: Co taki nieśmiały koleś jak ja ma zrobić, aby znaleźć dziewczynę?

 

Ja: Bolało?

Ona: Co?

Ja: No to jak spadłaś z nieba aniele.

 

Ja: Jesteś Harcerką?

Ona: Czemu pytasz?

Ja: Bo właśnie postawiłaś mi namiot.

 

Ja: Lubisz słuchać radia?

Ona: Pewnie

Ja: Świetnie to nastrój mi antenę :-)

 

Robiłem to bo mnie to bawiło. Nie chodziło o rezultat a o moją zabawę. Jak jesteś długo w tym temacie to przetarłeś wiele szlaków i mało Cię ekscytuje. Musisz ciągle wychodzić ze swojej strefy komfortu aby czerpać radość z procesu, aby czerpać radość z interakcji międzyludzkich.


Jeszcze raz… Aby zacząć rozwijać swoje umiejętności uwodzenia musisz porzucić swoje ego i przestać poszukiwać stymulacji na zewnątrz. Widziałem kiedyś film jednego kolesia który twierdził że uwodzenie jest po to aby wypełnić w sobie pustkę jaką nosimy. Tą pustką jest potrzeba bycia kochanym. Znowu – bądź sam sobie latarnią. Kobieta nie chce być kitem który zapcha jakieś braki mężczyzny. Kobieta nie chce być maścią leczącą mały kompleks mężczyzny.


Jeśli czujesz potrzebę rozwijania swoich umiejętności uwodzenia ale mimo to Twoje ego Cię stopuje i myślisz, że korzystanie z takich usług jak szkolenie z uwodzenia jest podważeniem Twojej męskości. To chce Ci powiedzieć że jest zupełnie na odwrót.

 

Podważeniem Twojej męskości jest to, że nie chcesz stawić czoła problemom tylko zamiatasz je pod dywan i wypierasz. Zamiatasz je pod dywan bo szukasz akceptacji (Co by o mnie inni pomyśleli gdyby się dowiedzieli, że byłem na szkoleniu z uwodzenia?) Męstwo wiąże się ze stawianiem czoła swoim demonom a nie uciekaniem przed nimi.

 

A co z opinią publiczną?

 

Tak jak powiedział Napoleon:

 

„Opinia publiczna to dziwka.”

 

Więc po co się nią przejmować…

 

To tyle w temacie…

 

Pozdrawiam

Adventurer

WL


 

 

4 Responses to “Nauka uwodzenia”

  • Tomek pisze:

    Hej Konrad
    mam pytanie o medytację. Temat wydał mi się powiązany:ego, nieprzywiązywanie się do rezultatu. Praktykuje medytację od ponad dwóch lat, codziennie po 20 min, przeważnie wieczorem. Widzę dużą różnicę w sobie dzięki medytacji. Jak do tej pory nie miałem żadnych problemów, szybko wchodziłem w stan “teraz”, obserwacji, uważności, czułem spokój itp. to od paru miesięcy (ok pół roku) mam problemy z wejściem w “stan”. I albo zasypiam prawie na siedząco, albo wpadam w trans bez świadomości, albo bezustannie myślę. Wiem na czym to polega na akceptacji, obserwacji. Próbowałem już wielu wariantów, żeby ten stan obserwować, akceptować, ale mimo to moje sesje stały się mało intensywne mówiąc w terminach bycia tu i teraz. Analizowałem już, czy sprawy prywatne, intymne, finansowe mogą na to wpływać.Zmieniałem pozycje, miejsca, czas medytacji. Nie znalazłem konkretnego rozwiązania. Moje sesje medytacyjne przeplatają się “czystymi” medytacjami (te czuje od razu jak zaczynam) z sesjami zakłóconymi z czego tych drugich jest znacznie więcej. Nie mówię tutaj o jednorazowych gorszych sesjach (te są czymś normalnym), te gorsze medytacje stały się prawie permanentne przez ostanie pół roku. Jestem świadom że taki stan powoduje napięcie i sama sesja zamiast pomagać w uwolnieniu się od rezultatu przyczynia się do pożądania rezultatu-w tym przypadku chęci dobrej, czystej sesji. Nie jestem jakoś strasznie zielony w tym temacie, parę książek przeczytałem i trochę już medytuję. Jak wspominałem, wiem że polega to na akceptacji, braku oporu, obserwacji i to staram się robić ale jakoś bez skutku. Jak tylko jestem świadomy to po paru chwilach wpadam w potok myśli i dopiero po paru minutach ogarniam się i tak w koło Macieju. Dawniej potrafiłem utrzymać stan uważności przez większą cześć sesji. Wiem, że też się tym interesujesz. Czy to może jakiś stan przejściowy ? Miałeś podobne doświadczenia ? Dalej będę medytował z uśmiechem w sercu , ale może ktoś miał podobne doświadczenia, po co wywarzać otwarte drzwi?. Pzdr

    PS. A może kiedyś skrobniesz jakiś artykuł o medytacji ?

  • Zajon pisze:

    Świetny post :) a jeśli to “samonaświetlanie sie” nie prowadzi do pożadanego rezultatu to predzej czy puźniej
    np ja jako latarnia skupie swoja uwage nie na “naswietlaniu sb” tylko na cieniu spowodowanym brakiem rezultatów co spowoduje ze swiatło latarni wygasnie albo przygaśnie.
    I teraz moje pytanie brzmi jak latarnia ma świecic mimo wszystko .. na dobre i na złe ?? hehe
    tak po prostu miec gdzies rezultat ??

  • Adventurer pisze:

    Nie oszukujmy się! Jest wiele rzeczy składających się na sukces. „Samo naświetlanie się” to tylko jeden z puzzli. (Pisałem o tym więcej tutaj http://wl.com.pl/blog/?p=1081) Jeśli nie odnosisz pożądanych rezultatów mimo, że jesteś totalnie wyluzowany, żyjesz własną imprezą to znaczy że ciągle robisz coś co nie działa. Musimy wziąć pod uwagę także grę zewnętrzną. Gra wewnętrzna to Twoja postawa, to Twoje przekonania, hart ducha, siła intencji, bycie nieprzywiązanym do rezultatu. To są fundamenty. Jeśli nie osiągasz pożądanych rezultatów to musisz także przyjrzeć się temu co robisz.

    Rozumiem to co piszesz. To jednak kwestia Twojej percepcji, kwestia tego na czym będziesz ogniskował uwagę – czy na poszukiwaniu rozwiązań czy na zadumie nad tym że Ci nie wychodzi? Jeśli utykasz w jakimś miejscu i nie możesz za nic w świecie znaleźć rozwiązania to jeśli masz taką możliwość znajdź osobę która miała podobny problem co Ty ale go rozwiązała. Ucz się od takiej osoby!

    Co do pytania – I teraz moje pytanie brzmi jak latarnia ma świecic mimo wszystko .. na dobre i na złe ?? hehe tak po prostu miec gdzies rezultat ??

    Co Cię napędza? Co sprawia, że chcesz wstać z łóżka? Jaką masz pasję – proszę tylko nie pisz, że poznawanie kobiet. To tak jak powiedział Einstein – Jeśli chcesz być w życiu szczęśliwy to zwiąż się z jakąś pasją a nie z ludźmi lub rzeczami. Musisz mieć w życiu coś co kochasz, coś co Cię pochłania.

    Pamiętaj także o tym, że bycie nieprzywiązanym do rezultatu to tylko element – kolejny element to siła intencji. Musisz umieć łapać balans. Masz cholernie być zdeterminowany i wiedzieć dokładnie jaki zewnętrzny rezultat Cię uszczęśliwi. Gdy moi kumple rzucali we mnie jakimiś pesymistycznymi tekstami w stylu: “Stary i tak nie uda Ci się zdobyć tamtej dziewczyny… bla bla bla” To zwykłem mówić: “Może masz rację ale zrobię co w mojej mocy aby dostać to czego chcę. Najwyżej zdechnę próbując!!!”. Ciągle szukaj rozwiązania i zaprzyjaźniaj się z ludźmi, którzy robią tak samo.

    Pozdro

  • Adventurer pisze:

    Tomek – co do medytacji to myślę, że druga część tego artykułu rzuci nowe światło na ten temat. Dla mnie medytacja ma ściągnąć człowieka do bieżącej chwili. Nie chodzi o wielki i nieustanny stan bez myśli. Chodzi tylko o to abyś się zestroił z bieżącą chwilą i stał się bardziej uważny, obecny bo dzięki temu lepiej będziesz zestrajał się z ludźmi. Są inne sposoby na wejście w “tu i teraz”. Chodzi także o bycie na “fali” sama medytacja Ci tego nie da.

    Pozdro

Leave a Reply

Konrad (Adventurer)
O mnie: Witam Cię na blogu Warsaw Lair na którym będę dzielił się z Tobą wiedzą na temat relacji damsko - męskich. Jeśli masz problemy z kobietami to dobrze trafiłeś! Dowiesz się tutaj rzeczy które popchnąć Cię ku niewyobrażalnej zmianie i niewyobrażalnym sukcesom.

Od 2006 prowadzimy szkolenia dla mężczyzn rozwiązując ich problemy w relacjach damsko - męskich. Jako jedyni w Polsce uczyliśmy się od Trenerów opisywanych w książce "Gra" Neila Straussa.

Pamiętaj że umieszczając komentarze na blogu Warsaw Lair zgadzasz się na ich publikacje.

Życzę miłej Lektury.