Archive for styczeń, 2015

PostHeaderIcon OBALANIE MITÓW

GŁUPOTY DOTYCZĄCE UWODZENIA

STREFA PRZYJAŹNI – TO KONCEPT OBRAZUJĄCY TO JAK DURNYM FACETOM WYDAJE SIĘ, ŻE SEKS NALEŻY SIĘ IM „OD TAK”

???????????????????????????????????????????????????????????????

 

Ostatnio znany wam mój kumpel podesłał mi jeden zabawny artykuł (pewnego trenera rozwoju osobistego a raczej anty rozwoju w kontekście uwodzenia), który dotyczy tak zwanej „strefy przyjaźni”. To, co przeczytałem rozłożyło mnie na łopatki. Tak podcinających (na pewnym poziomie) skrzydła sugestii i wniosków dawno nie czytałem. No, ale cóż jedni inspirują inni zniechęcają. Oczywiście w artykule tego gościa można znaleźć wiele sensownych wartości jakie wyznaje. Niestety artykuł w moim odczuciu wypacza ideę “strefy przyjaźni” dlatego w tym wpisie przedstawie mój punkt widzenia.


Koleś twierdzi, że z terminem „strefa przyjaciół” spotykamy się głównie w sytuacji, w które facet narzeka, płacze i robi w pieluchę, bo jakaś dziewczyna nie chce mu się oddać, nie chce stworzyć z nim intymnej relacji, podczas gdy on jest dla niej taki milutki, że ona powinna.. mu się oddać. Na dodatek artykuł napisany jest w formie Per Ty, – czyli tak jakby był pisany bezpośrednio do Ciebie i o Tobie. Ciekaw, po co? Ma zachęcić do identyfikowania się? A może sprowokować?


Koleś twierdzi, że strefa przyjaźni (widziana jego oczyma) tak naprawdę nie istnieje. Twierdzi także, że ta cała wyssana z palca koncepcja odnosi się do sytuacji, w której mężczyzna nie jest w typie kobiety, jest przez nią odrzucany i nie umie sobie z tym poradzić, dlatego wymyśla, że wylądował w strefie przyjaciół.


Koleś przedstawia taki scenariusz:


Jest sobie facet, który jest miły dla kobiety, bo chce dobrać się do jej majteczek. Tak, więc facet jest miły nawet, gdy kobieta jest dla niego nie miła, bo ma nadzieję, że dzięki takiej postawie zdobędzie kobietę. Innymi słowy facet skrywa swoją seksualną intencję pod płaszczykiem koleżeńskiej relacji i bycia po prostu miłym a tak naprawdę testosteron wycieka każdym jego porem. Facet oczywiście zakłada, że z racji tego, iż jest miły to kobieta powinna mu się oddać. No i jest tutaj założenie, że facetowi się wydaje, że fakt, że kobieta mu się podoba wystarczy do tego, aby ona się mu oddała. Koniec kropka.


Koleś wysnuwa wniosek: Facetowi się wydaje, że jeśli kobieta mu nie uległa to albo coś spieprzył, – czyli wylądował w strefie przyjaciół albo coś jest nie tak z kobietą – np. jest suką.


Koleś następnie odnosi się do relacji kumpelskiej stawiając pytanie, – „Czemu nie traktujesz tak swoich kumpli?” No przecież możesz powiedzieć kumplowi coś w stylu: „Stary chcę abyś zapłacił za mój obiad! Nie płacisz? To znaczy, że jesteś niewdzięcznym gnojkiem a ja wylądowałem w „strefie kumpla”, – ale wiesz, co prawda jest taka, że chcesz płacić za mój obiad tylko jesteś zaprogramowany społecznie, aby myśleć inaczej i oczywiście nie chcesz się do tego przyznać. Muszę, więc zmienić postawę i w końcu zapłacisz mi za obiad.”


 

Następnie próbuje odwrócić sytuację, – czyli skłania Cię do refleksji poprzez pobudzenie Twoje wyobraźni. Sugeruje abyś wyobraził sobie, że to kobieta zaleca się do Ciebie – kobieta, którą uznajesz po prostu za nieatrakcyjną. Następnie ironicznie stawia pytanie w stylu: „Czy w takiej sytuacji ona utknęła w strefie przyjaźni, bo Cię nie poderwała?”. Co jednak w takiej sytuacji zrobisz? Będziesz z nią tylko, dlatego że się do Ciebie zaleca? No oczywiście, że nie i masz do tego pełne prawo. Nie ma w tym nic złego. A morał z tego jest prosty – SKORO TY MASZ TAKIE PRAWO TO KOBIETY TAKŻE, więc przestań być szumowiną, która naciska i wymusza coś na biednych małych i bezbronnych kobietach.


Tym sposobem koleś sugeruje, że koncepcja strefy przyjaźni albo jak wolisz szufladka przyjaciel to totalna bzdura. Twierdzi on, że nie ma strefy przyjaźni a jedynie: „Nie podobasz mi się” koniec i cześć – nic z tym nie możesz zrobić, więc zaakceptuj rzeczywistość marna pałko :-) .


Następny wniosek tego gościa brzmi – odrzucenie jest do bani. Sugeruje, że dostawanie kosza to wstrętne uczucie. I człowiek, który czuje to paskudne uczucie chce sobie z nim jakoś poradzić, dlatego wymyśla, że wylądował w strefie przyjaźni zamiast przyznać się, że nie był w typie kobiety. Dzięki temu może mieć nadzieję, że jak nauczy się wychodzić ze strefy przyjaźni to zdobędzie kobietę.


Hmmm można by dużo dyskutować na temat dedukcji tego gościa. Można by wysnuć wiele wniosków a nawet napisać książkę… Wyjaśnię tutaj pewne zagadnienia, aby stało się klarowne i jasne, czemu uważam, że wywód tego gościa jest od dupy strony… napiszę także, w jakim kontekście mamy do czynienia ze strefą przyjaźni.


Zacznijmy najpierw od „odrzucenia”.


Widzisz kobiece „nie podobasz mi się” / „nie jesteś w moim typie” – może oznaczać – „nie czuje do Ciebie pociągu – teraz!!! Jednocześnie jestem przekonana, że nigdy, ale to przenigdy nie byłabym w stanie poczuć do Ciebie pociągu!!!” To jest jej emocja – a w zasadzie jej brak – i jej przekonanie. Czy to jest wypisane gdzieś w świętym kamieniu. Nie!!! Czy jej emocje i przekonanie mogą się zmienić? Zdecydowanie tak!!! Czy odrzucenie jest strasznym uczuciem? W mojej opinii nie, ale to kwestia percepcji. Jeśli bawisz się w uwodzenie to zapewne się zgodzisz ze mną, że w „grę” wielu kobiet wkalkulowane jest „odrzucanie” faceta. Z płytkiego społecznego punktu widzenia niedostępna kobieta to wartościowa kobieta – no, bo przecież ona nie jest łatwa. Tak, więc kobieta może na jednej płaszczyźnie „odrzucać” faceta a na innej być otwarta na jego zaloty. Jej „odrzucenie” może być tylko drogowskazem, jaki daje mężczyźnie. Nie zawsze tak oczywiście będzie – musisz umieć czytać podwójne komunikaty, aby wiedzieć, kiedy „nie” wypowiedziane przez wyszminkowane usta kobiety oznacza faktyczne „nie” a kiedy oznacza „tak” albo „nie teraz” albo „nie tutaj”. Mógłbym tutaj przytoczyć parę hardcorowych historii, ale przytoczę łagodną, · aby kogoś nie urazić. Pamiętam jak kiedyś poznałem dziewczynę w internecie. Ktoś czytający moją rozmowę z tą dziewczyną mógłby stwierdzić, że wyżebrałem jej numer telefonu. Pamiętam jak do niej dzwoniłem i proponowałem jej spotkanie. Ona mówiła mi, że ma chłopaka i się ze mną nie spotka. Zaśmiałem się wtedy i powiedziałem: „Oczywiście, że się ze mną spotkasz.”. Ona obniżyła ton głosu i powiedziała stanowczo: „Nie dotarło do Ciebie? Mam chłopaka! Nie spotkam się z Tobą.”  Zaśmiałem się znowu i powiedziałem: „Wiesz masz pełne prawo myśleć i robić to, na co masz ochotę. Ja jednak jestem bardzo czarujący, więc będę nieustannie próbował. Najwyżej umrę próbując albo zdepczesz moje ego jak robaka. Zawsze oczywiście możesz wykrzyczeć nie i rzucić słuchawką.” Wtedy ona zaczęła się śmiać. Koniec końców spotkaliśmy się i skończyliśmy na tym, że byliśmy przez jakiś czas parą i to nie dzięki moim zasługom tylko jej J. Widzisz czasem kobieta może Cię „odrzucać”, wytyczać granice a mimo to przyciągniesz ją do siebie. Dużo na temat sztucznych barier i ich omijania pisałem w moim ostatnim poradniku, więc nie będę się rozpisywał.


Dla jednego faceta „nie” wypowiedziane przez usta kobiety będzie koszem a dla innego drogowskazem. Co jest prawdą? A kogo to obchodzi! Efektywność jest miernikiem kompetencji! Mogę Ci powiedzieć, że „nie” wypowiedziane przez kobietę jest synonimem słowa „tak” pytanie tylko czy będę kompetentny, czy będę wiedział, co zrobić, aby tego dowieść. Musimy oczywiście także wziąć pod uwagę rolę “podwójnych komunikatów” jakie wysyła kobieta ale to temat na inny artykuł.


Widzisz drogi czytelniku musisz wziąć także pod uwagę różnice między kobietami i mężczyznami.


Jeśli facet NIE CZUJE POCIĄGU do kobiety to raczej za parę dni też nie będzie czuł do niej pociągu – może będzie miał ochotę na seks, (bo obudzi się jego popęd płciowy), ale nie będzie miał ochoty na seks z tą kobietą, która go nie pociąga (No chyba, że kobieta przejdzie jakąś gruntowną fizyczną zmianę i zacznie go kręcić). Pociąg seksualny mężczyzn odpala przede wszystkim atrakcyjny wygląd kobiety, (dlatego właśnie większość filmów pornograficznych jest zadedykowanych dla mężczyzn). Jeśli chodzi o pociąg kobiet do mężczyzn to nie bazuje on w tak ogromnym stopniu na wyglądzie mężczyzny tylko na wskazówkach dotyczących jego walorów przetrwania ukrytych w podtekście jego zachowania, tego, co mówi itp., Dlatego właśnie facet, który jednego dnia nie był dla kobiety pociągający innego dnia może być nieodparcie pociągający nawet, jeśli fizycznie się nie zmienił. Sam nie wierzyłem kiedyś w to, co przed chwilą napisałem. Na myśl jednak przychodzi mi teraz pewna sytuacja z mojego życia. Gdy byłem na szkoleniu u BadBoya to podszedłem do dziewczyny pełen entuzjazmu a ona reagowała na mnie bardzo pozytywnie. Nagle zdałem sobie sprawę, że dziewczyna, z którą rozmawiam nie jest mi obca. Co się okazało? Była to dziewczyna, do której jakieś dwa tygodnie wcześniej podszedłem a ona mnie totalnie olała. Mój wygląd przez dwa tygodnie się nie zmienił, ale mój sposób myślenia, moja energia, i to, co przekazywałem w podtekście na swój temat już tak. Dlatego właśnie ona zareagowała pozytywnie.


Idźmy dalej…


Czy strefa przyjaźni to koncept (stworzony przez jakiegoś sfrustrowanego kolesia), który tak naprawdę obrazuje to jak durnym facetom wydaje się, że seks należy się im „od tak”, że kobieta powinna  odwzajemnić się za “miłe” zachowanie mężczyzny poprzez wejście z nimi w związek albo poprzez oddanie się seksualnie?


Zdecydowanie nie!!!


 

Wyjaśnijmy sobie skąd pochodzi koncepcja strefy przyjaźni albo jak wolisz szufladki przyjaciela.


koncepcję opisywał Mystery (Tych, którzy nie wiedzą, o kim mowa odsyłam do książki „Gra” Neila Straussa). Koncepcja zakłada, że jeśli zaczniesz podryw we właściwy sposób, będziesz wnosił wartość, odpowiednio dokuczał kobiecie, podsycał jej pożądanie to ona zacznie okazywać Ci swoje zainteresowanie. Gdy to się stanie powinieneś podjąć kroki mające na celu eskalowanie waszej znajomości w kierunku intymności. Upraszczając – powinieneś zacząć zalecać się do kobiety poprzez umiejętne okazywanie jej swoje zainteresowanie i eskalować dotyk w stronę intymności. Jeśli tego nie będziesz robił… to… prędzej czy później utkniesz w środkowym etapie zalotów (etapie komfortu) i będziesz traktowany przez kobietę jak kumpel. Innymi słowy – miałeś potencjał na kochanka, ale nie miałeś jaj, nie podejmowałeś ryzyka, nie zacząłeś okazywać kobiecie swojego zainteresowania, nie wystawiłeś karku na odstrzał, nie pokazywałeś jej swoich seksualnych zamiarów i straciłeś w jej oczach to, co miałeś na początku.


Podsumowując – w strefę przyjaciela wpada facet, który był w jakimś stopniu seksualnie atrakcyjny dla kobiety, ale z racji tego, że nie umiał dostrzec i odpowiednio zareagować na oznaki zainteresowania kobiety jego osobą – albo inaczej – nie wiedział jak albo brak mu było odwagi na to, aby zacząć zalecać się do kobiety, eskalować dotyk w kierunku intymności został sklasyfikowany, jako „kumpel do pogawędki”. To jest tylko koncept. W głowie kobiety może wyglądać to zupełnie inaczej. Ten koncept ma tylko naświetlić pewien problem, pewien słaby punkt mężczyzny, z którym może sobie poradzić. Musisz wiedzieć, że kobiety nie chcą brać odpowiedzialności za eskalację waszej znajomości w kierunku intymności. Dlatego właśnie tak ważne jest umiejętne eskalowanie dotyku, okazywanie kobiecie w odpowiedni sposób zainteresowania i zdradzanie jej w nie agresywny i odstraszający sposób swoich seksualnych zamiarów.

 


Trzeba zwrócić jeszcze uwagę na jedną bardzo ważną rzecz… tak naprawdę niedotyczącą strefy przyjaźni.


Jeśli koleś podchodzi do kobiety jest miły, uczynny to…, jeśli ma do czynienia z wyjątkowo atrakcyjną i pewną siebie kobietą to zderzy się ze ścianą. Nie będzie miał on możliwości stworzyć z nią nawet kumpelskiej relacji gdyż ona przywdzieje maskę niedostępnej albo / i suki i nie wejdzie w żadną relację z milusińskim i przepraszającym za to, że żyje chłoptasiem.


Czasami oczywiście zdarzać się będą takie sytuacje, że kobieta wyczuje, że ma do czynienia z naiwniaczkiem, z którego może possać trochę wartości i celowo będzie wodzić go za nos, aby czerpać jakieś korzyści. W tej sytuacji facet nie znajduje się w strefie przyjaźni tylko w strefie darmowego dostarczyciela rozrywki i wartości. Kobieta doskonale zdaje sobie sprawę, z jakim mężczyzną ma do czynienia i w wyrachowany sposób wodzi go za nos. Nie jest to jednak strefa przyjaźni, jaką opisałem wcześniej. Facet po prostu przepraszał za swoje męskie pragnienia, myślał, że zdobędzie kobietę będąc miłym a ona się skapowała, że może coś zyskać, – więc? Skoro on jest taki „głupi” to ona może być tak „mądra” i go wykorzystywać.


To tyle w temacie…


Tak na zakończenie napiszę Ci jeszcze jedną myśl, bo niektórzy „trenerzy rozwoju osobistego” celowo bądź nie mogą sabotować Twoje sukcesy. Nie ważne, na jakim etapie jesteś, nie ważne, jakie są Twoje umiejętności na tą chwilę – przekonanie o tym, że możesz zdobyć każdą kobietę będzie Cię wspierać!!! To oczywiście nie jest prawdą, ale przekonanie nie musi być prawdą, aby było wspierające. Kiedyś jeden z trenerów uwodzenia (Mystery) doszedł do wniosku, że może mieć każdą kobietę. Podzielił się tym z paroma ludźmi a oni to rozgadali i tak powstał mit, że trenerzy uwodzenia obiecują, że dzięki ich naukom będziesz mógł zdobyć każdą kobietę.


Wróćmy jednak do tematu… Ludzie, którzy wychodzili na podryw z Mysterym zgodnie twierdzili, że jego sukcesy wzrosły jeszcze bardziej.


Czy myślisz, że inni faceci chcą abyś myślał, że możesz mieć każdą? Raczej nie – a co gorsza nie chcą abyś miał umiejętności, które przybliżą Cię do potężnego sukcesu z kobietami? Czemu tak jest? Bo się boją. Boją się, że ich ego zostanie zdeptane, boją się, że ich kobiety będą zapatrzone w Ciebie a nie w nich.


Jaki jest morał – wspierające przekonania plus mądra, perfekcyjna praktyka zaprowadzą Cię tam gdzie pragniesz się znaleźć.


Pozdrawiam

Adventurer

WL

Konrad (Adventurer)
O mnie: Witam Cię na blogu Warsaw Lair na którym będę dzielił się z Tobą wiedzą na temat relacji damsko - męskich. Jeśli masz problemy z kobietami to dobrze trafiłeś! Dowiesz się tutaj rzeczy które popchnąć Cię ku niewyobrażalnej zmianie i niewyobrażalnym sukcesom.

Od 2006 prowadzimy szkolenia dla mężczyzn rozwiązując ich problemy w relacjach damsko - męskich. Jako jedyni w Polsce uczyliśmy się od Trenerów opisywanych w książce "Gra" Neila Straussa.

Pamiętaj że umieszczając komentarze na blogu Warsaw Lair zgadzasz się na ich publikacje.

Życzę miłej Lektury.