PostHeaderIcon SSA2

CO NOWEGO?

BLOG ZDECHŁ?

 

Witaj… jak widzisz dawno mnie tutaj nie było i nie pojawiały się nowe wpisy. To nie, dlatego że mi się nie chciało i nie, dlatego że jestem leniwy. Chociaż szczerzę muszę przyznać, że za bardzo nie chce mi się umieszczać artykułów na tym brzydkim blogu, :-) dlatego przyszedł czas na zmiany, ale o tym zaraz. Nie pisałem także, dlatego że pracowałem nad kolejną odsłoną SSA. I tutaj właśnie chcę poinformować, że kolejna odsłona SSA jest już prawie skończona. Zostały jeszcze poprawki i technikalia.


Teraz małe sprostowanie. Ostatnia część SSA przez Marcina (Adepta) została niefortunnie opisana, jako SSA2. Tak, więc wyjaśniam. Ta część, którą wydałem ostatnio to CZĘŚĆ PIERWSZA. Wspomniana część dotyczyła radzenia sobie z lękiem przed podejściem, rozpoczynaniem rozmowy z obcymi kobietami, angażowaniem ich w interakcję i wibrowaniu z nimi. W DRUGIEJ CZĘŚCI SSA, która niebawem się ukażę nauczam jak wzbudzić w kobiecie POCIĄG SEKSUALNY do własnej osoby. To jest naprawdę, ale naprawdę, ale naprawdę bardzo ważny temat. Podczas mojej przygody z całą tematyką uwodzenia zdałem sobie sprawę, że wiele rzeczy po prostu dla mnie nie pracuje, że pewne koncepcje są dalekie od rzeczywistości, więc podróżowałem w chaosie szukając rozwiązań i wzorców. Przerobiłem wiele różnych sprzecznych koncepcji po to, aby dotrzeć do sedna tematu. To, co kiedyś wydawało mi się POCIĄGIEM kobiety do mężczyzny okazało się być krótkotrwałym zaciekawieniem, które wcale nie musi przekładać się na relacje intymną z kobietą.  Wielu facetów zastanawia się „Jak mam zainteresować sobą kobietę?”. W części pierwszej SSA wyjaśniłem implikacje, jakie są związane z takim stawianiem sprawy. Ten, kto zapoznał się z poradnikiem ten wie, o co chodzi.


W DRUGIEJ CZĘŚCI SSA opiszę rzeczy, które mogą Cię zmiażdżyć. Wyjaśnię dokładnie, na czym polega seksualizowanie wibracji, jaka iskrzy między Tobą a kobietą, jak wyciągać na światło dzienne seksualną stronę osobowości kobiety. Wyjaśnię, jakie pozornie niezwiązane z seksualnością potrzeby są istotne w procesie uwodzenia. Dam całą masę KONKRETNYCH I SPRAWDZONYCH narzędzi, które pozwolą Ci podsycać niepostrzeżenie napięcie seksualne. Nie będzie, więc mowy o tym, że kobieta będzie rozmawiała z Tobą przez grzeczność. Nic z tych rzeczy. Jeśli czytałeś SSA1 to wiesz, co to są ramy. Wiesz, co to jest rama interakcji. Tak, więc nauczę Cię narzędzi, które pozwolą Ci zacząć ustawiać seksualną ramę interakcji. Mam tutaj na myśli to, że jedyny kierunek, w jakim będzie mogła zmierzać Twoja interakcja z kobietą to intymność. Żadne bycie kolegą, tamponem emocjonalnym, terapeutą itp. Ułożę wszystko także w konkretną strategię abyś miał wyczucie czasu i wiedział, kiedy używać konkretnych narzędzi. Tak, więc… nie ma tutaj mowy o bzdurach w stylu: „Musisz być naturalny…, musisz zdać się na instynkt…”. Nie to coś więcej, to rzemiosło. Jeśli czytałeś mój poradnik: „Sekrety naturalnego uwodzenia”. To wiesz, że ten cały trend „naturalnego uwodzenia” to bzdura wyssana z palca. Wiesz o tym, że każdy facet, który stał się dobry z kobietami przeszedł jakąś wewnętrzną przemianę i zdobył pewne umiejętności, pewne narzędzia. Są faceci, którzy mieli dogodne środowisko i dobre wzorce i podłapywali różne rzeczy od innych. Prawda jest jedna – każdy facet, który dziś jest dobry z kobietami włożył w to jakiś wysiłek. Jeśli ktoś Ci mówi, że tak nie było, że „on po prostu taki jest…” to albo ściemnia, albo się z Tobą przekomarza i mami Cię abyś zadawał mu pytania i go podziwiał… albo po prostu jest tak nieświadomy, że nie ma wglądu w swoje zachowania, postawę i w swój proces edukacji, jaki niewątpliwie przeszedł… Tak, więc jeśli jakiś cudem jesteś totalnie świeży i czytasz ten tekst to chce Ci powiedzieć jedną rzecz: „Bycia dobrym z kobietami nie wyekstrahujesz z powietrza…” wszelkie gadanie o tym że wystarczy być sobą, być pewnym siebie i wystarczy być zdecydowanym jest fajne gdy już taki jesteś.


Jest jednak fundamentalne pytanie:


„Jak się takim stać?”


Jak?


Ćwicząc rzemiosło. Gdy jesteś już dobrym rzemieślnikiem czas i pora iść dalej… czas i pora na większą spontaniczność, na improwizowanie i zabawę. To tak jak z nauką gry na instrumencie. Najpierw opanowujesz podstawy. Weźmy gitarę, która towarzyszy mi już od 10 lat. Najpierw uczysz się chwytów, opanowujesz skale muzyczne a potem zaczyna się większa zabawa z improwizacją i komponowaniem. Wyobrażasz sobie jak by brzmiała improwizowana solówka gitarowa osoby, która dopiero, co wzięła gitarę do ręki?


Zobacz na to zdjęcie:



Nie zapłaciłbym za ten „bohomaz” złotówki, ale jakiś koneser sztuki zapłacił za niego sporo pieniędzy. I teraz posłuchaj…, gdy masz charakter, masz duszę, ale i masz rzemiosło, gdy przyswoiłeś fundamenty, gdy wiesz, co w trawie piszczy to wtedy Twoje „abstrakcyjne” dzieła trafią w serca ludzi. Trafią, bo będą TWOJE. Tak, więc zadaj sobie realistyczne pytanie:


Czy wierzysz w ekspresowe diety odchudzające? Czy wierzysz w tabletki, które w dwa dni podwoją Twoją masę mięśniową? Jeśli nie jesteś naiwniakiem to nie wierzysz. Wiesz, że aby odnieś sukces trzeba na niego pracować. Trzeba wiedzieć jak, gdzie, kiedy i z kim. Nie wystarczy Ci motywacja i zapał do działania. Jeśli czytałeś Sekrety Naturalnego Uwodzenia to jest to dla Ciebie oczywiste!!!



Ok… tak, więc już niedługo ukaże się DRUGA CZĘŚĆ SSA, z której nauczysz się konkretnych narzędzi. Dostaniesz pędzle i farby, które pozwolą Ci zacząć malować piękne obrazy przedstawiające Twoje sukcesy.

 PROMOCJA TRWA DO PIĄTKU (27.11.2015)

KLIKNIJ MNIE :-)

Dla stałych klientów ceny niższe. Zapraszam do kontaktu – adventurer@wl.com.pl

 

I na zakończenie… ten blog już niedługo zniknie… Ale to nie znaczy, że to koniec… to nowy początek… nowego bloga.


Pozdrawiam serdecznie

Konrad (Adventurer)

WL

PostHeaderIcon Duchowość uwodzenia

MODLITWA A UWODZENIE

 


Dzisiaj poruszę wcale nie kontrowersyjny dla mnie temat, ale zdaje sobie sprawę, że dla wielu ludzi będzie to kontrowersyjne. Od razu nadmieniam – zupełnie niepotrzebnie!!!


Jest wiele okoliczności, które skłoniły mnie do napisania tego artykułu. Można by je wymieniać i wymieniać. Żyjemy w kraju bardzo katolickim. W naszym kraju żyje także bardzo dużo uduchowionych ludzi. Uduchowiony człowiek to nie to samo, co człowiek religijny. Religijnych ludzi w Polsce jest cała masa. Niestety religijność nie musi iść w parze z uduchowieniem. Czemu? Bo gdzie się nie obejrzysz istnieją organizacje zbudowane na typowo zwierzęcym modelu funkcjonowania. Jest hierarchia, są odznaki, są stopnie, jest zależność służbowa. W Polsce jak chce się zniszczyć człowieka to najlepiej uderzyć ostrą bombą – oskarżyć go o pedofilię albo umieścić w niby jego domu wibratory, kajdanki, zdjęcia wypiętych psów a najlepiej owiec. Takie informacje są tak szokujące dla społeczeństwa, że ludzie tracą zdolność do rzetelnej oceny sytuacji. Wszystko dzieje się momentalnie. Bum, pstryknięcie palcami i człowiek jest zerem.


Nie o tym jednak chcę pisać. To, o czym napisałem przed chwilą skłoniło mnie do pewnych dalszych rozważań. I tak w toku myślenia zacząłem się zastanawiać nad tym jak działa ludzki umysł, jak wiele umysłów jest zniewolonych etc. etc…


Chciałem Ci także powiedzieć, że uwodzenie jest powiązane z duchowością. Nie religijnością a duchowością. Wiem, że wielu ludziom nie koniecznie się to spodoba, ale jest jak jest. Pamiętam jak kiedyś napisał do mnie jakiś chłopak z prośbą o poradę. Opisał całą swoją historię życia i zarzucił masą pytań. Nie napisał, że chce skorzystać z konsultacji. Nic z tych rzeczy. Po prostu chciał abym z fascynacją i oddaniem poświęcał mu czas i udzielał porad. Wtedy byłem na takim etapie, że starałem się pomagać, komu się da. I to była bardzo istotna lekcja. Jeśli komuś coś dajesz nie oczekując nic w zamian to dostaniesz za to karę. Takie postępowanie tworzy złą karmę. Zrozumiałem to dopiero po pewnym czasie. Zacząłem się uczyć powstrzymywać mój entuzjazm związany z dzieleniem się wiedzą, doświadczeniami, które mogą wpłynąć na zmianę życia innych ludzi. Wtedy temu chłopakowi starałem się pomóc za free. Poświęcałem swój czas. Wnikliwie analizowałem jego wiadomości. Stworzył mi się w głowie pewien obraz młodzieńca, któremu poradziłem, aby zaczął ćwiczyć medytację. Nie zdążyłem rozwinąć tematu a on napisał, że to nie dla niego, że totalnie nie trafiłem. To dało mi bardzo dużo do myślenia. Zrozumiałem, że nie będę współpracował z mężczyznami, którzy przychodzą do mnie po poradę na ich dziwnych warunkach. Skoro chce porady to ja radzę a on tego nie ocenia przez swoje zubożałe filtry percepcyjne, które sprawiają, że jest w tym miejscu swojego życia, w jakim jest. Mówi się, że ludzie nigdy nie podejmują złych decyzji. Zawsze podejmujemy najlepsze z możliwych decyzji. Tak jest!!! Ale w odniesieniu do zasobów, jakie w danej chwili mamy. Więc jeśli nie idzie facetowi z kobietami to on podejmuje najlepsze z możliwych w jego systemie wartości i przekonań decyzje. Tak, więc grzeczniutki chłopak stara się być jeszcze bardziej miły i uczynny nie widząc, że zachowuje się w tym wszystkim jak szczur. Nie dociera do niego, że wcale nie jest on etyczny i nieskazitelny jak rosa na płatku błyszczącej w świetle róży. Nie on jest nieszczery, ale nie z kobietami. Jest nieszczery w stosunku do samego siebie a kobiety, które poznaje odrzucają go z miłości. Dobra, ale to inna para kaloszy… rozpisuje się.


Bądź świadom, że kobiety rozpoznają facetów, którzy są życiowymi ślizgaczami na odległość. Jak ślizgacz natrafi na podobną do niego kobietę to będą razem budować życie na określonym schemacie. Są mężczyźni, którzy trafiają do „środowiska uwodzenia” a są ślizgaczami. Pytania, jakie mi zadają wychodzą z takiego gruntu, że nie da się na nie odpowiedzieć. A jak piszę do nich po mojemu to nie pani maju po polskimu. I to mnie bardzo cieszy. Naprawdę z wiadomych dla mnie względów.


Ok… do sedna tematu. Podczas moich rozważań zacząłem się także zastanawiać nad sednem modlitwy. Czym jest i czemu służy. Księża Ci raczej tego nie powiedzą. Powiem Ci dokładnie, czym jest modlitwa. Obiorę to jednak wszystko z całej tej religijnej skorupki.


Modlitwa to rytuał. To pewien sposób kreacji rzeczywistości. Modlitwa jest jak wehikuł, który ma dostarczyć coś z jednego miejsca do drugiego. To oczywiście bardzo uproszczona metafora. Pomyśl o modlitwie jak o szklance a to, czego dotyczy modlitwa jak o płynie. Wlewasz płyn do szklanki i nadajesz mu kształt, nadajesz mu pewną postać. Chcę Ci przez to wszystko powiedzieć, że modląc się koncentrujesz swoją wolę. Zwróć uwagę, że ludzie modlą się w pewnej intencji. Wielu ludzi modli się, bo mają pokutę do wykonania. Nagrzeszyli i teraz modlą się, aby Bóg odpuścił im grzechy. To jest patologiczny schemat. Czemu? Bo taka pokuta uczy „grzesznika” tego, że może oddać odpowiedzialność za to, co robi i zostanie przez „medium”, czyli księdza za to rozgrzeszony. To jest kiepskie, bo człowiek zamiast uczyć się na błędach pójdzie i dalej będzie robił kiepskie rzeczy. Wie, że pójdzie do kościoła wyspowiada się a grzechy zostaną mu odpuszczone. Bóg go będzie kochał i trafi on do nieba.


Wróćmy do modlitwy. Modlitwa jest odmawiana w konkretnej intencji. Jak już wspomniałem jest to rytuał gdzie koncentrujesz swoje pragnienie. Bardzo ważnym elementem tego rytuału jest zakończenie. Czyli koniec modlitwy i zaufanie do „Boga” że ustosunkuje się do prośby. Im większa wiata w wyższą moc tym bardziej przestaniesz się zastanawiać nad istotą swojej modlitwy i dzięki temu pozbędziesz się przywiązania do rezultatu. Buuummm masz moc „magiczną” – skoncentrowałeś wolę i jeszcze jesteś nieprzywiązany emocjonalnie do pożądanego rezultatu.


Jeśli jesteś religijny i masz jakieś modlitwy, które są dla Ciebie unikalne to możesz wykorzystać modlitwę w nauce uwodzenia. Możesz pomodlić się w intencji związanej z uwodzeniem.


Jak już napisałem coś takiego do wspomnę jedno – wiedz, o co prosisz i nie staraj się zrzucić odpowiedzialności na innych, bo i tak Ci się to nie uda. Możesz mieć poczucie, że Ci się udało, ale to nie prawda.


Na zakończenie napiszę coś dość śmiałego w tym kraju. Napiszę to, dlatego że uważam, iż kościół katolicy dojrzewa do duchowości i ma dawno za sobą lata inkwizycji. Osoba uduchowiona nie potrzebuje księdza i instytucji kościoła. Osoba uduchowiona także jednak nie będzie pluła na świątynie, w których ludzie koncentrują swoje intencje.


Ja w swoim życiu kieruje się jednym dla mnie fundamentalnym przekonaniem:


„Ludzie mają prawo wierzyć w cokolwiek chcą pod warunkiem, że nie staje się to zagrożeniem dla życia bądź zdrowia innych ludzi.”


Jeśli jesteś (nie ważne, jakiego wyznania) człowiekiem rządnym krwi ludzi o innych wyznaniach to Twoje praktyki religijne nie mają nic wspólnego z uduchowieniem. Możesz być religijny, ale nie uduchowiony.


To tyle na dzisiaj

Pozdrawiam

Adventurer

 

 

PostHeaderIcon SSA1

NOWY PRODUKT WL JUŻ
NIEBAWEM SIĘ UKAŻE :-)


Witam wszystkich po długiej przerwie. Chciałbym poinformować, że prace nad kolejną odsłoną Sekretu Seksualnej Atrakcyjności dobiegają końca.


Tym razem przygotowałem dla was poradnik, który porusza 7 fundamentalnych tematów związanych z uwodzeniem.


1)   Czym jest chemia i jak ją kreować


2)   Radzenie sobie z lękiem przed podejściem


3)   Przyciąganie do siebie kobiet, które uważają, że nie jesteś w ich typie


4)   Rozpoczynanie rozmowy z obcymi kobietami


5)   Angażowanie kobiet w interakcję i sprawianie, aby chciały abyś kontynuował z nimi znajomość


6)   Jak już nigdy nie martwić się tym, co powiedzieć podczas interakcji z kobietą


7)   Jak wzbudzać w kobietach pociąg do własnej osoby.


Tak jak poprzednio będzie dostępny poradnik i kurs domowy. W kursie domowy zajmiemy się wprowadzaniem nowej wiedzy w życie. Co innego jest znać drogę a co innego nią podążać. Dam Ci także całą masę ćwiczeń. Będą to chociażby ćwiczenia, które pozwolą Ci zneutralizować lęk przed podejściem do nieznajomej kobiety i zastąpić go fascynacją!!! Tak, więc będzie cała masa przydatnych i praktycznych informacji!!!

I po promocji. Poradnik już jest niedostępny :-(


Stałych klientów którzy śledzą tego bloga zapraszam do kontaktu przez meila :-) (Adventurer@wl.com.pl) Dla was jest cena przedpremierowa.


Pozdrawiam

Konrad (Adventurer)

WL

PostHeaderIcon Tylko dla Kursantów

SZKOLENIE ZAAWANSOWANE


Ten wpis skierowany jest tylko do naszych klientów szkoleń.

<


Jak wiecie zapowiadałem, że zrobię szkolenie zaawansowane dla wybrańców. To znaczy, że nie każdy może w nim uczestniczyć. Tłumaczyłem dokładnie, czemu tak jest, ale się powtórzę. Jesteśmy ludźmi i nie każdy człowiek, którego poznajemy zostaje naszym kumplem czy koleżanką. Są różni ludzie. Szkolenie, które będę organizował jest dla ludzi, którzy są odpowiedzialni i dbają o innych ludzi. Dlatego nie wpuszczę na to szkolenie będącego na haju testosteronowym myślącym wyłącznie o swojej przyjemności, albo chcącego sobie lub innym coś udowodnić faceta. Tym bardziej nie wpuszczę na to szkolenie pewnego siebie i ogarniętego faceta, w którego życiu centrum odgrywa jego ego.


Czemu?


Bo na szkoleniu poruszymy bardzo głębokie tematy i dam narzędzia, które w rękach nieodpowiedniego ale bystrego mężczyzny będą przynosić więcej zła niż dobroci. Jak wiemy w uwodzeniu chodzi o zabawę, dobre emocje i fajne chwile. Facet, który chce uzyskiwać satysfakcję nawet, jeśli kosztem tego jest złe samopoczucie kobiety, odgrywać się za coś, udowadniać sobie lub innym nie jest mile widziany na szkoleniu, jakie będę organizował.


Więc drogi kursancie. Jeśli chcesz nauczyć się wyższego poziomu gry. Jeśli chcesz nauczyć się jak dokładnie działa pociąg, jakich narzędzi i w jakiej strategii możesz użyć aby przyciągnąć kobietę do siebie, jak odkrywać i wyciągać na wierzch seksualne oblicze kobiet, jeśli chcesz wejść do tajemnego seksualnego ogrodu kobiet to napisz do mnie meila na Adventurer@wl.com.pl lub odezwij się na forum wl. Tajemna wiedza zostanie między nami a buraki niech drapią się po głowie i rzucają teksty w stylu: “Ohhh ten koleś na pewno ma kupę szmalu!” / “Tylko zdziry się nim interesują”


Pozdro

Adventurer

WL

PostHeaderIcon Nauka uwodzenia 2

JAK UCZYĆ SIĘ UWODZENIA (CZĘŚĆ 2)

ROZWAGA I PATRZENIE NA ŻYCIE DŁUGOFALOWO

 

W poprzednim wpisie przedyskutowaliśmy rolę nie wiązania swojego „Ja” z rezultatami, jakie się uzyskuje. Pisałem także o tym, że to Twoje własne działania mają Cię pobudzać i stymulować. Nie masz poszukiwać stymulacji na, zewnątrz aby wprowadzić się w dobry nastrój. Masz raczej rozbudzać swoją kreatywność i być gotowym do eksperymentowania. Masz być ciekaw, co się stanie, gdy zrobisz coś, co wpadnie Ci do głowy. Nie ma tutaj miejsca na wymówki, bo jesteś szczerze zainteresowany tym, co się wydarzy. Kierując się taką postawą to Twoje pomysły, Twoje czyny będą Cię pobudzać i napędzać do działania a nie rezultaty, jakie będziesz uzyskiwał.


Oczywiście celem komunikacji jest uzyskać rezultat a nie tylko się komunikować. Ważne jest oczywiście skupienie się na procesie, nie wiązanie swojego „ja” z rezultatami, posiadanie silnej intencji. Te wszystkie koncepcje nie mogą być jednak mentalną masturbacją. Te koncepcje mają pomóc Ci w drodze do sukcesu, mają popchnąć Cię do osiągania rezultatów, jakie pragniesz uzyskiwać.


Gdy nie uzyskujesz rezultatów, jakie pragniesz to nie powinieneś sięgać do koncepcji, o jakich piszę po to, aby wymyśli wymówki, które będą usprawiedliwieniem. Nie masz wkręcać sobie DŁUGOTERMINOWO rzeczy w stylu: „Ohhh podszedłem do dziewczyny i przynajmniej umiliłem jej dzień.”. Krótkoterminowo możesz wkręcać sobie taki halun, bo będzie on przyczyniał się do Twojego dobrego samopoczucia i popchnie Cię do działania. Wkręcanie sobie takich halunów związane jest jeszcze z wiązaniem swojego „ja” z rezultatami, jakie się uzyskuje. Facet tak robi, bowiem na jakimś poziomie konfrontuje się z rezultatami i wiąże z nimi swoje ja. Być może taki facet myśli o sobie jak o uwodzicielu. Osobiście uważam, że nauka uwodzenia jest środkiem do celu, ale nie celem samym w sobie. Ale mniejsza z tym. Wracamy do tematu. Facet wkręca sobie wcześniej wspomniany halun po to, aby uniknąć negatywnego myślenia o sobie. Innymi słowy facet wymyśla dobrą wymówkę, która chroni go przed konfrontowaniem tego jak myśli o sobie z tym, że nie dostał tego, co chciał.


Generalnie w tym jak większość mężczyzn myśli o sobie nie ma miejsca na bycie nieudolnym z kobietami, byciem facetem, który jest odrzucany. Z tego właśnie powodu wielu mężczyzn nawet nie podejdzie do obcej kobiety – boją się oni, że ich ego zostanie roztrzaskane. Dlatego właśnie znacznie lepiej jest wymyślić sobie wiarygodną wymówkę, która popchnie Cię do działania. Wczesna społeczność uwodzenia znalazła półśrodek, czyli przekonanie: „Zobacz. Nawet, jeśli kobieta Cię odrzuci, gdy do niej podejdziesz to prawda jest taka, że umiliłeś jej dzień, bo będzie się ona czuła pożądana.”. Takie przekonanie odciąga uwagę faceta od rezultatów i skupia na procesie. Takie podejście jest pomocne na początku przygody z uwodzeniem, gdy przełamujesz swoje bariery, gdy wychodzisz ze swojej strefy komfortu i pudełka. Nie chcesz jednak tutaj utknąć – chcesz dalej się rozwijać. Zarówno w sferze gry wewnętrznej jak i zewnętrznej.


Ok. Przejdźmy teraz do meritum tego wpisu…


Uwodzenie generalnie powinno być dodatkiem do życia, powinno być jak nowe hobby.


Generalnie długofalowo wyznaję taką zasadę:


Najpierw porządek w życiu a potem kobiety


W społeczeństwie jest jednak inny wzorzec – najpierw się wyszalej a potem zapuść kotwicę i buduj swoje życie.


Nie najpierw ułóż sobie życie, zadbaj o to, co istotne a potem szalej. Oczywiście możesz robić jedno i drugie jednocześnie. Musisz jednak podejść do tego rozważnie i mieć jakiś plan działania. To naprawdę dobra strategia. Jeśli stwierdzisz, że najpierw będziesz szalał a dopiero potem budował sobie życie to może się okazać, że spieprzyłeś sobie życie uwodzeniem.


Możesz także robić te dwie rzeczy na raz – np. weekend wychodzisz do klubu i zapominasz o wszystkich obowiązkach. Szalejesz jak głupi a całe Twoje dobre samopoczucie opiera się chociażby na tym, że świecą gwiazdy. Wymiatasz! Czemu? Bo jest fajna pogoda. Jesteś zajebisty! Czemu? Bo wstałeś dzisiaj prawą nogą itp. Gdy pojawia się poniedziałek to wracasz do trybu budowania swojego życia, zarabiania pieniędzy, oszczędzania, inwestowania itp. Można te dwie rzeczy pogodzić musisz tylko podejść do tego skrupulatnie. Gdy jesteś w imprezowym stanie to ma on to do siebie że działa jak narkotyk. Twój mózg nie chce wychodzić z tego stanu dlatego odciągnie Cię od wszystkiego co jest konstruktywne w perspektywie długofalowej. Będziesz gotów robić (nie robienie też się do tego zalicza) tylko te rzeczy które trzymają Cię w dobrym nastroju. To jest ogromna pułapka. Bo może i przeżyjesz miesiące a nawet lata w świetnym stanie ducha, będziesz miał wiele kobiet ale Twoje życie będzie jedną wielką klapą.


Podejdź do uczenia się procesu uwodzenia kompleksowo. Pamiętaj że uwodzenie jest bardzo przyjemnym dodatkiem do życia a nie jego centrum.


Pozdrawiam

Adventurer

WL


P.s. W przyszłości może więcej napiszę o tym jak szybko wchodzić w pozytywny stan i pogłębiać swoją pewność siebie. Jest to temat fenomenalny, fascynujący i bardzo ale to cholernie bardzo owocny. Coś mnie jeszcze jednak powstrzymuje przed dawaniem od tak wiedzy która w krótkim czasie przyczyni się do tego że odniesiesz POTĘŻNE rezultaty.

PostHeaderIcon Nauka uwodzenia

JAK UCZYĆ SIĘ UWODZENIA (CZĘŚĆ 1)

NIE WIĄZANIE SWOJEGO “JA” Z REZULTATAMI JAKIE SIĘ UZYSKUJE

Pozwól, że zadam Ci proste pytania…

 

Czy jeśli miałbyś problemy finansowe lub nie osiągałbyś takich zarobków, jakie pragniesz to łatwo byłoby Ci się przyznać przed sobą, że jesteś nieudolny bądź biedny i potrzebujesz poszerzyć swoją wiedzę z zakresu inteligencji finansowej?

 

Drugie pytanie:

 

Czy jeśli miałbyś problemy z kobietami lub nie osiągałbyś takich rezultatów, jakie pragniesz to łatwo byłoby Ci spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie: „Jestem kiepski z kobietami i potrzebuję pomocy w tej sferze rozwoju osobistego”

 

Wielu facetów nie ma problemu z odpowiedzią twierdząco na pierwsze pytanie. Co tam to tylko pieniądze.


Co z drugim pytaniem? Z tym pytaniem wielokrotnie mają problem chociażby długowieczne (30, 40) męskie dziewice. Jednak nie tylko. Dla wielu facetów przyznanie się przed sobą do problemów finansowych nie jest niczym wielkim, ale… przyznanie się przed sobą, że jest się cienkim z kobietami… a w życiu. Lepiej myśleć coś w stylu:

 

„Kobiety, które spotykam są po prostu niewłaściwe”

 

„Mam wysokie wymagania”

 

Jeśli odpowiedziałeś na drugie pytanie twierdząco to mogę Cię spokojnie zaprosić na nasze warsztaty uwodzenia.


Jeśli chcesz zacząć uczyć się uwodzenia to musisz wysłać swoje ego do piwnicy.

 

Nie możesz wiązać rezultatów, jakie będziesz uzyskiwał ze swoim „Ja”. Jeśli będziesz przywiązywał się do rezultatów, jakie uzyskujesz to doświadczysz huśtawki emocjonalnej a Twoja samoocena będzie poruszać się po krzywej. Gdy będą dobre rezultaty to będziesz płynął… będziesz czuł się jak młody Bóg. Jednak, gdy nie będziesz odnosił rezultatów to poczujesz się jak kawałek gówna.

 

Jakie jest, więc rozwiązanie?

 

Spójrzmy na słowa Buddy:

 

„Bądź sam sobie latarnią i nie poszukuj światła poza sobą”

 

Dokładnie tak!!! Masz żyć na własnej imprezie, to Twoje działania mają Cię pobudzać i stymulować a nie rezultaty, jakie uzyskujesz.

 

Ostatnio na szkoleniu, jakie zorganizowaliśmy, jako grupa WL postanowiłem podchodzić do kobiet z najbardziej frajerskimi i żenującymi tekstami, jakie wpadną mi do głowy.


Tak, więc podchodziłem i mówiłem:

 

Ja: Czy mogę Ci postawić drinka?

Ja: Co taki nieśmiały koleś jak ja ma zrobić, aby znaleźć dziewczynę?

 

Ja: Bolało?

Ona: Co?

Ja: No to jak spadłaś z nieba aniele.

 

Ja: Jesteś Harcerką?

Ona: Czemu pytasz?

Ja: Bo właśnie postawiłaś mi namiot.

 

Ja: Lubisz słuchać radia?

Ona: Pewnie

Ja: Świetnie to nastrój mi antenę :-)

 

Robiłem to bo mnie to bawiło. Nie chodziło o rezultat a o moją zabawę. Jak jesteś długo w tym temacie to przetarłeś wiele szlaków i mało Cię ekscytuje. Musisz ciągle wychodzić ze swojej strefy komfortu aby czerpać radość z procesu, aby czerpać radość z interakcji międzyludzkich.


Jeszcze raz… Aby zacząć rozwijać swoje umiejętności uwodzenia musisz porzucić swoje ego i przestać poszukiwać stymulacji na zewnątrz. Widziałem kiedyś film jednego kolesia który twierdził że uwodzenie jest po to aby wypełnić w sobie pustkę jaką nosimy. Tą pustką jest potrzeba bycia kochanym. Znowu – bądź sam sobie latarnią. Kobieta nie chce być kitem który zapcha jakieś braki mężczyzny. Kobieta nie chce być maścią leczącą mały kompleks mężczyzny.


Jeśli czujesz potrzebę rozwijania swoich umiejętności uwodzenia ale mimo to Twoje ego Cię stopuje i myślisz, że korzystanie z takich usług jak szkolenie z uwodzenia jest podważeniem Twojej męskości. To chce Ci powiedzieć że jest zupełnie na odwrót.

 

Podważeniem Twojej męskości jest to, że nie chcesz stawić czoła problemom tylko zamiatasz je pod dywan i wypierasz. Zamiatasz je pod dywan bo szukasz akceptacji (Co by o mnie inni pomyśleli gdyby się dowiedzieli, że byłem na szkoleniu z uwodzenia?) Męstwo wiąże się ze stawianiem czoła swoim demonom a nie uciekaniem przed nimi.

 

A co z opinią publiczną?

 

Tak jak powiedział Napoleon:

 

„Opinia publiczna to dziwka.”

 

Więc po co się nią przejmować…

 

To tyle w temacie…

 

Pozdrawiam

Adventurer

WL


 

 

PostHeaderIcon OBALANIE MITÓW

GŁUPOTY DOTYCZĄCE UWODZENIA

STREFA PRZYJAŹNI – TO KONCEPT OBRAZUJĄCY TO JAK DURNYM FACETOM WYDAJE SIĘ, ŻE SEKS NALEŻY SIĘ IM „OD TAK”

???????????????????????????????????????????????????????????????

 

Ostatnio znany wam mój kumpel podesłał mi jeden zabawny artykuł (pewnego trenera rozwoju osobistego a raczej anty rozwoju w kontekście uwodzenia), który dotyczy tak zwanej „strefy przyjaźni”. To, co przeczytałem rozłożyło mnie na łopatki. Tak podcinających (na pewnym poziomie) skrzydła sugestii i wniosków dawno nie czytałem. No, ale cóż jedni inspirują inni zniechęcają. Oczywiście w artykule tego gościa można znaleźć wiele sensownych wartości jakie wyznaje. Niestety artykuł w moim odczuciu wypacza ideę “strefy przyjaźni” dlatego w tym wpisie przedstawie mój punkt widzenia.


Koleś twierdzi, że z terminem „strefa przyjaciół” spotykamy się głównie w sytuacji, w które facet narzeka, płacze i robi w pieluchę, bo jakaś dziewczyna nie chce mu się oddać, nie chce stworzyć z nim intymnej relacji, podczas gdy on jest dla niej taki milutki, że ona powinna.. mu się oddać. Na dodatek artykuł napisany jest w formie Per Ty, – czyli tak jakby był pisany bezpośrednio do Ciebie i o Tobie. Ciekaw, po co? Ma zachęcić do identyfikowania się? A może sprowokować?


Koleś twierdzi, że strefa przyjaźni (widziana jego oczyma) tak naprawdę nie istnieje. Twierdzi także, że ta cała wyssana z palca koncepcja odnosi się do sytuacji, w której mężczyzna nie jest w typie kobiety, jest przez nią odrzucany i nie umie sobie z tym poradzić, dlatego wymyśla, że wylądował w strefie przyjaciół.


Koleś przedstawia taki scenariusz:


Jest sobie facet, który jest miły dla kobiety, bo chce dobrać się do jej majteczek. Tak, więc facet jest miły nawet, gdy kobieta jest dla niego nie miła, bo ma nadzieję, że dzięki takiej postawie zdobędzie kobietę. Innymi słowy facet skrywa swoją seksualną intencję pod płaszczykiem koleżeńskiej relacji i bycia po prostu miłym a tak naprawdę testosteron wycieka każdym jego porem. Facet oczywiście zakłada, że z racji tego, iż jest miły to kobieta powinna mu się oddać. No i jest tutaj założenie, że facetowi się wydaje, że fakt, że kobieta mu się podoba wystarczy do tego, aby ona się mu oddała. Koniec kropka.


Koleś wysnuwa wniosek: Facetowi się wydaje, że jeśli kobieta mu nie uległa to albo coś spieprzył, – czyli wylądował w strefie przyjaciół albo coś jest nie tak z kobietą – np. jest suką.


Koleś następnie odnosi się do relacji kumpelskiej stawiając pytanie, – „Czemu nie traktujesz tak swoich kumpli?” No przecież możesz powiedzieć kumplowi coś w stylu: „Stary chcę abyś zapłacił za mój obiad! Nie płacisz? To znaczy, że jesteś niewdzięcznym gnojkiem a ja wylądowałem w „strefie kumpla”, – ale wiesz, co prawda jest taka, że chcesz płacić za mój obiad tylko jesteś zaprogramowany społecznie, aby myśleć inaczej i oczywiście nie chcesz się do tego przyznać. Muszę, więc zmienić postawę i w końcu zapłacisz mi za obiad.”


 

Następnie próbuje odwrócić sytuację, – czyli skłania Cię do refleksji poprzez pobudzenie Twoje wyobraźni. Sugeruje abyś wyobraził sobie, że to kobieta zaleca się do Ciebie – kobieta, którą uznajesz po prostu za nieatrakcyjną. Następnie ironicznie stawia pytanie w stylu: „Czy w takiej sytuacji ona utknęła w strefie przyjaźni, bo Cię nie poderwała?”. Co jednak w takiej sytuacji zrobisz? Będziesz z nią tylko, dlatego że się do Ciebie zaleca? No oczywiście, że nie i masz do tego pełne prawo. Nie ma w tym nic złego. A morał z tego jest prosty – SKORO TY MASZ TAKIE PRAWO TO KOBIETY TAKŻE, więc przestań być szumowiną, która naciska i wymusza coś na biednych małych i bezbronnych kobietach.


Tym sposobem koleś sugeruje, że koncepcja strefy przyjaźni albo jak wolisz szufladka przyjaciel to totalna bzdura. Twierdzi on, że nie ma strefy przyjaźni a jedynie: „Nie podobasz mi się” koniec i cześć – nic z tym nie możesz zrobić, więc zaakceptuj rzeczywistość marna pałko :-) .


Następny wniosek tego gościa brzmi – odrzucenie jest do bani. Sugeruje, że dostawanie kosza to wstrętne uczucie. I człowiek, który czuje to paskudne uczucie chce sobie z nim jakoś poradzić, dlatego wymyśla, że wylądował w strefie przyjaźni zamiast przyznać się, że nie był w typie kobiety. Dzięki temu może mieć nadzieję, że jak nauczy się wychodzić ze strefy przyjaźni to zdobędzie kobietę.


Hmmm można by dużo dyskutować na temat dedukcji tego gościa. Można by wysnuć wiele wniosków a nawet napisać książkę… Wyjaśnię tutaj pewne zagadnienia, aby stało się klarowne i jasne, czemu uważam, że wywód tego gościa jest od dupy strony… napiszę także, w jakim kontekście mamy do czynienia ze strefą przyjaźni.


Zacznijmy najpierw od „odrzucenia”.


Widzisz kobiece „nie podobasz mi się” / „nie jesteś w moim typie” – może oznaczać – „nie czuje do Ciebie pociągu – teraz!!! Jednocześnie jestem przekonana, że nigdy, ale to przenigdy nie byłabym w stanie poczuć do Ciebie pociągu!!!” To jest jej emocja – a w zasadzie jej brak – i jej przekonanie. Czy to jest wypisane gdzieś w świętym kamieniu. Nie!!! Czy jej emocje i przekonanie mogą się zmienić? Zdecydowanie tak!!! Czy odrzucenie jest strasznym uczuciem? W mojej opinii nie, ale to kwestia percepcji. Jeśli bawisz się w uwodzenie to zapewne się zgodzisz ze mną, że w „grę” wielu kobiet wkalkulowane jest „odrzucanie” faceta. Z płytkiego społecznego punktu widzenia niedostępna kobieta to wartościowa kobieta – no, bo przecież ona nie jest łatwa. Tak, więc kobieta może na jednej płaszczyźnie „odrzucać” faceta a na innej być otwarta na jego zaloty. Jej „odrzucenie” może być tylko drogowskazem, jaki daje mężczyźnie. Nie zawsze tak oczywiście będzie – musisz umieć czytać podwójne komunikaty, aby wiedzieć, kiedy „nie” wypowiedziane przez wyszminkowane usta kobiety oznacza faktyczne „nie” a kiedy oznacza „tak” albo „nie teraz” albo „nie tutaj”. Mógłbym tutaj przytoczyć parę hardcorowych historii, ale przytoczę łagodną, · aby kogoś nie urazić. Pamiętam jak kiedyś poznałem dziewczynę w internecie. Ktoś czytający moją rozmowę z tą dziewczyną mógłby stwierdzić, że wyżebrałem jej numer telefonu. Pamiętam jak do niej dzwoniłem i proponowałem jej spotkanie. Ona mówiła mi, że ma chłopaka i się ze mną nie spotka. Zaśmiałem się wtedy i powiedziałem: „Oczywiście, że się ze mną spotkasz.”. Ona obniżyła ton głosu i powiedziała stanowczo: „Nie dotarło do Ciebie? Mam chłopaka! Nie spotkam się z Tobą.”  Zaśmiałem się znowu i powiedziałem: „Wiesz masz pełne prawo myśleć i robić to, na co masz ochotę. Ja jednak jestem bardzo czarujący, więc będę nieustannie próbował. Najwyżej umrę próbując albo zdepczesz moje ego jak robaka. Zawsze oczywiście możesz wykrzyczeć nie i rzucić słuchawką.” Wtedy ona zaczęła się śmiać. Koniec końców spotkaliśmy się i skończyliśmy na tym, że byliśmy przez jakiś czas parą i to nie dzięki moim zasługom tylko jej J. Widzisz czasem kobieta może Cię „odrzucać”, wytyczać granice a mimo to przyciągniesz ją do siebie. Dużo na temat sztucznych barier i ich omijania pisałem w moim ostatnim poradniku, więc nie będę się rozpisywał.


Dla jednego faceta „nie” wypowiedziane przez usta kobiety będzie koszem a dla innego drogowskazem. Co jest prawdą? A kogo to obchodzi! Efektywność jest miernikiem kompetencji! Mogę Ci powiedzieć, że „nie” wypowiedziane przez kobietę jest synonimem słowa „tak” pytanie tylko czy będę kompetentny, czy będę wiedział, co zrobić, aby tego dowieść. Musimy oczywiście także wziąć pod uwagę rolę “podwójnych komunikatów” jakie wysyła kobieta ale to temat na inny artykuł.


Widzisz drogi czytelniku musisz wziąć także pod uwagę różnice między kobietami i mężczyznami.


Jeśli facet NIE CZUJE POCIĄGU do kobiety to raczej za parę dni też nie będzie czuł do niej pociągu – może będzie miał ochotę na seks, (bo obudzi się jego popęd płciowy), ale nie będzie miał ochoty na seks z tą kobietą, która go nie pociąga (No chyba, że kobieta przejdzie jakąś gruntowną fizyczną zmianę i zacznie go kręcić). Pociąg seksualny mężczyzn odpala przede wszystkim atrakcyjny wygląd kobiety, (dlatego właśnie większość filmów pornograficznych jest zadedykowanych dla mężczyzn). Jeśli chodzi o pociąg kobiet do mężczyzn to nie bazuje on w tak ogromnym stopniu na wyglądzie mężczyzny tylko na wskazówkach dotyczących jego walorów przetrwania ukrytych w podtekście jego zachowania, tego, co mówi itp., Dlatego właśnie facet, który jednego dnia nie był dla kobiety pociągający innego dnia może być nieodparcie pociągający nawet, jeśli fizycznie się nie zmienił. Sam nie wierzyłem kiedyś w to, co przed chwilą napisałem. Na myśl jednak przychodzi mi teraz pewna sytuacja z mojego życia. Gdy byłem na szkoleniu u BadBoya to podszedłem do dziewczyny pełen entuzjazmu a ona reagowała na mnie bardzo pozytywnie. Nagle zdałem sobie sprawę, że dziewczyna, z którą rozmawiam nie jest mi obca. Co się okazało? Była to dziewczyna, do której jakieś dwa tygodnie wcześniej podszedłem a ona mnie totalnie olała. Mój wygląd przez dwa tygodnie się nie zmienił, ale mój sposób myślenia, moja energia, i to, co przekazywałem w podtekście na swój temat już tak. Dlatego właśnie ona zareagowała pozytywnie.


Idźmy dalej…


Czy strefa przyjaźni to koncept (stworzony przez jakiegoś sfrustrowanego kolesia), który tak naprawdę obrazuje to jak durnym facetom wydaje się, że seks należy się im „od tak”, że kobieta powinna  odwzajemnić się za “miłe” zachowanie mężczyzny poprzez wejście z nimi w związek albo poprzez oddanie się seksualnie?


Zdecydowanie nie!!!


 

Wyjaśnijmy sobie skąd pochodzi koncepcja strefy przyjaźni albo jak wolisz szufladki przyjaciela.


koncepcję opisywał Mystery (Tych, którzy nie wiedzą, o kim mowa odsyłam do książki „Gra” Neila Straussa). Koncepcja zakłada, że jeśli zaczniesz podryw we właściwy sposób, będziesz wnosił wartość, odpowiednio dokuczał kobiecie, podsycał jej pożądanie to ona zacznie okazywać Ci swoje zainteresowanie. Gdy to się stanie powinieneś podjąć kroki mające na celu eskalowanie waszej znajomości w kierunku intymności. Upraszczając – powinieneś zacząć zalecać się do kobiety poprzez umiejętne okazywanie jej swoje zainteresowanie i eskalować dotyk w stronę intymności. Jeśli tego nie będziesz robił… to… prędzej czy później utkniesz w środkowym etapie zalotów (etapie komfortu) i będziesz traktowany przez kobietę jak kumpel. Innymi słowy – miałeś potencjał na kochanka, ale nie miałeś jaj, nie podejmowałeś ryzyka, nie zacząłeś okazywać kobiecie swojego zainteresowania, nie wystawiłeś karku na odstrzał, nie pokazywałeś jej swoich seksualnych zamiarów i straciłeś w jej oczach to, co miałeś na początku.


Podsumowując – w strefę przyjaciela wpada facet, który był w jakimś stopniu seksualnie atrakcyjny dla kobiety, ale z racji tego, że nie umiał dostrzec i odpowiednio zareagować na oznaki zainteresowania kobiety jego osobą – albo inaczej – nie wiedział jak albo brak mu było odwagi na to, aby zacząć zalecać się do kobiety, eskalować dotyk w kierunku intymności został sklasyfikowany, jako „kumpel do pogawędki”. To jest tylko koncept. W głowie kobiety może wyglądać to zupełnie inaczej. Ten koncept ma tylko naświetlić pewien problem, pewien słaby punkt mężczyzny, z którym może sobie poradzić. Musisz wiedzieć, że kobiety nie chcą brać odpowiedzialności za eskalację waszej znajomości w kierunku intymności. Dlatego właśnie tak ważne jest umiejętne eskalowanie dotyku, okazywanie kobiecie w odpowiedni sposób zainteresowania i zdradzanie jej w nie agresywny i odstraszający sposób swoich seksualnych zamiarów.

 


Trzeba zwrócić jeszcze uwagę na jedną bardzo ważną rzecz… tak naprawdę niedotyczącą strefy przyjaźni.


Jeśli koleś podchodzi do kobiety jest miły, uczynny to…, jeśli ma do czynienia z wyjątkowo atrakcyjną i pewną siebie kobietą to zderzy się ze ścianą. Nie będzie miał on możliwości stworzyć z nią nawet kumpelskiej relacji gdyż ona przywdzieje maskę niedostępnej albo / i suki i nie wejdzie w żadną relację z milusińskim i przepraszającym za to, że żyje chłoptasiem.


Czasami oczywiście zdarzać się będą takie sytuacje, że kobieta wyczuje, że ma do czynienia z naiwniaczkiem, z którego może possać trochę wartości i celowo będzie wodzić go za nos, aby czerpać jakieś korzyści. W tej sytuacji facet nie znajduje się w strefie przyjaźni tylko w strefie darmowego dostarczyciela rozrywki i wartości. Kobieta doskonale zdaje sobie sprawę, z jakim mężczyzną ma do czynienia i w wyrachowany sposób wodzi go za nos. Nie jest to jednak strefa przyjaźni, jaką opisałem wcześniej. Facet po prostu przepraszał za swoje męskie pragnienia, myślał, że zdobędzie kobietę będąc miłym a ona się skapowała, że może coś zyskać, – więc? Skoro on jest taki „głupi” to ona może być tak „mądra” i go wykorzystywać.


To tyle w temacie…


Tak na zakończenie napiszę Ci jeszcze jedną myśl, bo niektórzy „trenerzy rozwoju osobistego” celowo bądź nie mogą sabotować Twoje sukcesy. Nie ważne, na jakim etapie jesteś, nie ważne, jakie są Twoje umiejętności na tą chwilę – przekonanie o tym, że możesz zdobyć każdą kobietę będzie Cię wspierać!!! To oczywiście nie jest prawdą, ale przekonanie nie musi być prawdą, aby było wspierające. Kiedyś jeden z trenerów uwodzenia (Mystery) doszedł do wniosku, że może mieć każdą kobietę. Podzielił się tym z paroma ludźmi a oni to rozgadali i tak powstał mit, że trenerzy uwodzenia obiecują, że dzięki ich naukom będziesz mógł zdobyć każdą kobietę.


Wróćmy jednak do tematu… Ludzie, którzy wychodzili na podryw z Mysterym zgodnie twierdzili, że jego sukcesy wzrosły jeszcze bardziej.


Czy myślisz, że inni faceci chcą abyś myślał, że możesz mieć każdą? Raczej nie – a co gorsza nie chcą abyś miał umiejętności, które przybliżą Cię do potężnego sukcesu z kobietami? Czemu tak jest? Bo się boją. Boją się, że ich ego zostanie zdeptane, boją się, że ich kobiety będą zapatrzone w Ciebie a nie w nich.


Jaki jest morał – wspierające przekonania plus mądra, perfekcyjna praktyka zaprowadzą Cię tam gdzie pragniesz się znaleźć.


Pozdrawiam

Adventurer

WL

PostHeaderIcon SSA3

NOWY PRODUKT WL

Witajcie


Chcę ogłosić, że mój nowy produkt jest już prawie gotowy. Niedługo dowiecie się kiedy będzie można go nabyć.


To co stworzyłem nie możne być już nazwane poradnikiem bowiem oprócz książki i audiobook przygotowałem także kurs domowy (w postaci wideo prezentacji), który ma na celu jeszcze bardziej rozwinąć wiedzę jaką zawarłem w poradniku i nauczyć Cię PRAKTYCZNYCH umiejętności.


Będą dwie wersje produktu. Wersja z kursem domowym i bez kursu.

 

KONIEC PROMOCJI :-(

www.uwodzenie.org/ssa

Pozdrawiam

Adventurer

WL

PostHeaderIcon Motywacja

MANIFEST MOTYWACYJNY

Większość rzeczy w Twoim życiu ma znaczenie dla Ciebie, dlatego, że ma znaczenie dla innych. Większość rzeczy w życiu jest dla Ciebie ważnych, bo są również ważne dla innych. Twój wygląda, Twój samochód, Twój portfel, Twoje perfumy są dla Ciebie ważne, ponieważ te rzeczy są ważne również dla innych ludzi. Rozumiesz o czym piszę? Zaczynasz to łapać?

 

Nie ma znaczenia ile razy Ci nie wyszło z kobietami, nie ma znaczenia ile kobiet Ci odmówiło i odwróciło się plecami. Liczy się META!!! Podczas szkolenia ze światowej sławy uwodzicielem Zanem Perrionem usłyszałem słowa, które codziennie brzmią we mnie niczym mantra:

 

“Aby zdobywać piękne kobiety, najpierw

musisz nauczyć się je tracić.”

 

Dla zwykłych ludzi nie ma to najmniejszego sensu. Jak to? Masz się przestać starać i pocić? Ty? Ty mając 165cm wzrostu, łysinę i okulary możesz zdobywać piękne kobiety? Ty jako Ty nie wystarczysz!!!

 

Jeśli tracisz piękną kobietę to nie jest to żadna porażka. Ludzie dookoła chcą, abyś czuł, że to porażka. Ludzie dookoła chcą abyś wierzył, że nie wystarczysz. Wygodniej dla ogółu będzie jeśli zostaniesz potulną i zdyscyplinowaną owcą podążającą według utartych schematów. W dzisiejszym społeczeństwie nie zasługujesz na pełne szczęście chyba, że masz to czy tamto, chyba że jesteś taki albo taki. Dlatego wiele rzeczy ważnych w naszych życiach nie staje się ważnymi, bo sami tego chcemy. Są one ważne, bo taki jest wzorzec!!!

 

Wyobraź sobie sytuację, w której tysiąc wolnych, szczęśliwych, pewnych siebie i swojej męskości mężczyzn wychodzi na ulice Warszawy i zaczyna rozmawiać z kobietami. Załóżmy, że każdy z nich flirtuje z 5-10 młodymi, atrakcyjnymi kobietami. To daje nam w sumie 10000 kobiet. Co jeśli część z nich ma chłopaków albo mężów? Co jeśli część z nich zapomina o swoich obowiązkach i oddaje się przygodzie jaka się przed nimi otwiera? Czy w sensie postrzegania społeczeństwa zaczynasz dostrzegać zagrożenie? Czy możesz sprzedać komuś coś jeśli ten ktoś już wszystko ma? Czy możesz kazać się komuś zmienić jeśli ten ktoś jest taki jaki właśnie chciałby być i jest mu z tym fantastycznie?

 

Oczywiście, że NIE!!!

 

Dlatego też od wczesnych lat naszego dzieciństwa nakładane są na nas wzorce tego co jest w życiu ważne i na czym powinniśmy się koncentrować. Może wydawać nam się, że wybieramy, ale jest to pozorny wybór.

 

Korzystam z Iphona. Dostałem go na swoje urodziny i jest naprawdę super. Ma dużo funkcji i świetnie wygląda. Poza tym zawsze zastanawiam się jak będzie wyglądać technika i elektronika za 200 lat. Pamiętam swój pierwszy telefon komórkowy, był ciężki, wielki… ale dzwonił. Spełniał swoją funkcję tak samo jak robi to mój Iphone. Mógłbym żyć bez iphona, mógłbym zrezygnować z wielu rzeczy, które mam jednocześnie wiedząc, że nie w nich leży sedno bycia szczęśliwym. Mógłbym też narzekać na to, że mój Iphone nie jest modelem szóstym. Zmierzam do tego, że w życiu zawsze masz wybór, ZAWSZE!!! Możesz narzekać, że kobiety są straszne i niedostępne. Możesz być na nie zły i wściekły za to jak Cię traktowały. Możesz być zniechęcony i zmęczony ich obecnością.

 

Albo…

 

Możesz być otwarty i tolerancyjny. Możesz zacząć traktować życie jako dar, który dostajemy tylko raz. Możesz wstawać rano i jeszcze trochę zaspany patrzeć przez okno dziękując, że masz kolejny dzień. W tym dniu zawarta jest Twoja przyszłość i wszystko co chcesz osiągnąć. Możesz być wdzięczny za ten dar. Gdy podchodzisz do kobiety możesz to robić z pasją i pełnym zaangażowaniem. Nie mam tutaj na myśli chęci bycia lubianym czy akceptowanym. Myślę raczej bardziej w kategoriach pełnej koncentracji na tym co dzieje się między Tobą a kobietą. Skupianiem się na pozytywnych stronach relacji towarzyskich zamiast ciągłego traktowania kobiet jako agresorów.

 

“Rzeczy nie zawsze są takie jakimi wydają się być,

Bardzo często są takimi jak je widzimy.”

 

Więc albo postrzegamy coś pozytywnie i wszystko traktujemy z optymizmem, albo wszystko wydaje nam się górą lodową na, którą nie można się wspiąć.

 

Pamiętam, gdy podczas jednego ze szkoleń mój kursant podszedł do mnie i wylał na mnie cały swój żal do kobiet: “Nie wiem o czym z nimi rozmawiać, one nie są wcale miłe i nie zachęcają mnie do rozmowy, poza tym bardzo często są głupimi gold digerkami.” Na tym etapie mojego życia nie rezonuję już z takimi przekonaniami czy spostrzeżeniami. Nie znaczy to jednak, że ich nie rozumiem, ponieważ sam kiedyś tak myślałem. Miałem żal do świata za to, że było źle. Nie było jednak wcale źle, a tylko ja tak to postrzegałem. Było lepiej niż mogłem się tego spodziewać, ale byłem tak skupiony na narzekaniu i goryczy, że tego nie dostrzegałem.

 

Gdy ja wchodzę do klubu widzę świetnie bawiących się ludzi. Barmanki są tam po to, abym mógł zamówić coś do picia, a obsługa, żeby wziąć moją kurtkę do szatni czy posprzątać szkło, które niefortunnie zbiłem. Nie traktuję personalnie tego, gdy ktoś jest dla mnie niemiły. Ma prawo do swojego zdania i opinii, a ja mogę swoją uwagę poświęcić na to co mnie interesuje. Gdy widzę w klubie piękne kobiety wiem, że przyszły się tutaj dobrze bawić i są otwarte na nowe znajomości ze mną czy moimi studentami. Są otwarte na nowe przygody i realizację najskrytszych fantazji z właściwą do tego osobą. Nie oceniam, nie krytykuję, odkładam na bok wszelkie negatywne emocje czy myśli. Po prostu nie ma na nie miejsca. Gdy mój student wylewał na mnie swoją gorycz powiedziałem, aby się zatrzymał i popatrzył na dziewczynę, która stała obok nas. Powiedziałem: Popatrz na nią, jest naprawdę urocza, ma świetny gust i jest bardzo atrakcyjna. Ona chce, abyś wziął się w garść, bo jeśli nie Ty to kto? Jeśli myślisz, że czeka na nią lepsza opcja niż Ty to przestań tak myśleć. Powiedz sobie, że jesteś najwłaściwszym facetem dla niej tego wieczoru. Idź do niej, zrób to co powiedziałem Ci na sali i przestań się wreszcie mazać.

W jednej chwili wieczór mojego kursanta zmienił się diametralnie. Stał się bardziej towarzyski i otwarty, ciekawy i interesujący. Później tego samego wieczoru zobaczyłem ich całujących się na jednej z sof. Szepnąłem mu tylko na ucho: Zabierz ją stąd.

 

Prawdopodobnie ten wieczór będą pamiętać do końca życia, zarówno on jak i ona. Gdyby dalej mazał się i narzekał nigdy by z nią nie porozmawiał, a ten wieczór skończyłby się jak większość wcześniej. Dlatego też pamiętaj, że:

 

ZAWSZE MASZ WYBÓR!!!

 

Pozdrawiam

Solid

WL

PostHeaderIcon Prawda czasem boli

O KOBIETACH…

 

Dzisiaj pozwolę sobie wkleić dwa filmy z youtube na które ostatnio natrafiłem. Mam nadzieję że autor nie będzie miał mi tego za złe. Historia jaką opowiada jest ujmująca i uważam, że każdy powinien się z nią zapoznać :-)

 

Konrad (Adventurer)
O mnie: Witam Cię na blogu Warsaw Lair na którym będę dzielił się z Tobą wiedzą na temat relacji damsko - męskich. Jeśli masz problemy z kobietami to dobrze trafiłeś! Dowiesz się tutaj rzeczy które popchnąć Cię ku niewyobrażalnej zmianie i niewyobrażalnym sukcesom.

Od 2006 prowadzimy szkolenia dla mężczyzn rozwiązując ich problemy w relacjach damsko - męskich. Jako jedyni w Polsce uczyliśmy się od Trenerów opisywanych w książce "Gra" Neila Straussa.

Pamiętaj że umieszczając komentarze na blogu Warsaw Lair zgadzasz się na ich publikacje.

Życzę miłej Lektury.